Tanger to port nad Cieśniną Gibraltarską, a zarazem miasto w północnym Maroku. Jakby nie patrzeć na to miejsce to Afryka. Mieszkali tu między innymi ikona muzyki The Rolling Stones. W latach 1912–1956 Tanger był tzw. strefą międzynarodową, która została zlikwidowana w całości w roku 1956, po czym Tanger i inne tereny został włączony do niepodległego Królestwa Maroka. Wcześniej jednak przez kilka stuleci Tanger doświadczył niepodzielnego panowania arabskiego, które trwało do początku XX wieku. Obok prezentuje historyczną już flagę Międzynarodowej Strefy Tangeru, a poniżej herb miasta Tanger.
Maroko nie jest dla nas jakimś drogim kierunkiem. Na nocleg w tym mieście wybrałem Tanger, Estudio Medina antiqo "za dyszkę" / noc 😀 (10 EUR). Do Maroka dostałem się liniami easyJet ze Szwajcarii, a konkretnie lot na trasie Genewa (GVA) - Tanger (TNG) za 151,15 PLN. W Tanger sporo można zobaczyć przemierzając uliczki miasta. Jednak na oddalone od miasta atrakcje trzeba znaleźć sposób. Dla mnie był to Bus Hoop-Hoop (Issal Tanger Tours), który zaoferował z kartą (*LON) tani bilet za 130 MAD, zniżkowy 60 MAD (23,60 PLN). Autobusem możemy dostać się do oddalonego o kilkanaście km cypla (Cap Spartel). To tutaj znajdziemy charakterystyczną Latarnie Morską "Spartel" i jaskinię Herkulesa "Hercules Vaves".


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Masz coś do powiedzenia napisz :-)