środa, 24 grudnia 2014

czwartek, 11 grudnia 2014

Marrakesz (Maroko) Oko na Maroko, czyli zaglądamy do niegdyś małego ksaru z IX wieku

Pociąg z Rabatu przyjeżdża punktualnie. Prosto z dworca udajemy się na swój pierwszy nocleg w Marrakeszu do Equity Point Hostel. Śpimy tu w drugą i w siódmą noc pobytu w Maroko. Marrakesz oferuje bogatą bazę noclegową i przyzwoite ceny, a w odróżnieniu od Rabatu to tu jest taniocha. A właściwie normalnie jak na Maroko, bez cenowego oszołomstwa.

Equity Point jak na swoją cenę (7,35 EUR) oferuje bardzo przyzwoite zakwaterowanie. Czyste zadbane pokoje, dostateczną ilość gniazdek elektrycznych, zamykane szafki, ogólnodostępne stanowiska komputerowe, kuchnie, basen na dziedzińcu, a na najwyższym piętrze taras widokowy z przytulnymi miejscami do wypoczynku.   

wtorek, 9 grudnia 2014

Świat niczym z bajki, fascynujący, baśniowy świat Maroko



Z samego rana tuż po zjedzonym iście w Marokańskim stylu śniadaniu do hostelu przyszedł po nas kierowca / przewodnik (2w1). Zajęliśmy miejsca w busie i po skompletowaniu grupy w skład której weszło: dwoje Kanadyjczyków, Amerykanin, dwóch Anglików, dwie parki z Korei Południowej, jeden koleś z Hongkongu i jeden z Brazylii oraz nasza czwórka z Polski wyruszyliśmy do Merzuogi poczuć namiastkę Sahary. Droga nie jest krótka (wg google.com ponad 560 km). Ale okazuje się (co było do przewidzenia), że po powodziach w Maroko ta krótsza droga jest zamknięta i musimy jechać objazdem i pokonać dodatkowo niemal 300 km więcej. Kierowca informuje nas o tym jak już ujechał spory kawałek (chyba, aby nikt się nie rozmyślił i nie zrezygnował :-). Nam takiej informacji udzielili przypadkowi turyści, (którzy właśnie powrócili z takiej wycieczki) na mieście kiedy szukaliśmy właściwej dla nas oferty.    

piątek, 5 grudnia 2014

Rabat (Maroko) Oko na Maroko, czyli zaglądamy do stolicy Królestwa Muhammada VI


المملكة المغربية (Królestwo Marokańskieto państwo położone w północno-zachodniej Afryce nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym, na którego czele stoi król Maroka - Muhammad VI.




Bilety na podróż do tego kraju zakupiłem jeszcze przed wyjazdem do Ameryki Południowej jako swoiste odreagowanie po miesięcznej podróży na południowo - amerykański kontynent. Ale był też drugi powód, o którym muszę wspomnieć. Maroko zamyka listę pięćdziesięciu flag jakie zaplanowałem zdobyć w roku kalendarzowym 2014', tym samym realizując kolejne (takie małe) marzenie podróżnicze z mojej listy "Marzeniazamieszczonej na blogu.

czwartek, 13 listopada 2014

Finał Akcji Charytatywnej "South America - Pocztówka z podróży"

Dawid (12L) ma jedno marzenie: Wyjazd do Watykanu i audiencja u Papieża

http://www.mammarzenie.org/marzyciele/6008-Dawid/?contrast=1 (link)



Za sprawą kilku osób, które wzięły udział w Akcji Charytatywnej "South Ameryka - Pocztówka z Podróży" udało mi się zebrać 260 PLN. Pewnie gdybym szukał dla siebie promocyjnego lotu udałoby mi się zmieścić coś w tej kwocie i korzystając z jakiejś promocji obleciałbym do Rzymu i odwiedził Watykan, w którym już dwukrotnie za niewiele większe pieniądze miałem przyjemność być. 

Jednakże Dawid  ma 12 lat i w dodatku jest chory. Wymaga odpowiedniej opieki i On jest tutaj najważniejszy. Trzeba zorganizować transport, opiekę, zakwaterowanie i wyżywienie. A to wymaga znacznie większych środków. 


Dzięki Akcji Charytatywnej "South Ameryka - Pocztówka z Podróży" udało się znaleźć klucz, 
ale trzeba siły aby otworzyć wielkie wrota Watykańskiej Świątyni, 
i zainicjować spotkanie Naszego bohatera z Papieżem Franciszkiem.     

Marzycielska Poczta - "South Ameryka - Pocztówka z Podróży"


Przy okazji podróży do Ameryki Południowej po raz pierwszy wziąłem udział w projekcje Marzycielska PocztaTa narodziła się pod koniec 2009 roku. Co jakiś czas na stronce: http://marzycielskapoczta.pl/ (link) zamieszczane są profile chorych dzieci z całej Polski, które kochają dostawać tradycyjne listy i kartki. W profilach dzieci znajdują się adresy pocztowe, pod które każdy może napisać. Listy i kartki dodają dzieciakom siły do walki z chorobą, ich rodzicom otuchy, a samym piszącym mnóstwo frajdy. 

Będąc w Rio de Janeiro wysłałem kartki pocztowe z pozdrowieniami z Brazylii. Z 10  losowo wybranych dzieciaków, do których wysłałem pocztówki mam już pierwsze komentarze.









Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko kontynuować ten projekt i wysyłać pocztówki z podroży. 
Nie wiele kosztuje a cieszy :-).  
Zachęcam również Wszystkich, którym nie sprawi to problemu do takiej formy pomocy. 
Każda pomoc jest ważna, każda się liczy, każda ma znaczenie.  


wtorek, 4 listopada 2014

Dzień 28 - Lima (Peru) Wracając do Polski - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

                                                               Peru, Lima: Plaza Mayor

Dnia 18 stycznia roku 1535 hiszpański konkwistador Francisco Pizarro (który podbił imperium Inków) założył miasto Lima, współczesną stolicę PeruPierwotnie miasto nosiło nazwę Ciudad de los Reyes, czyli "Miasto Królów". Pizarro swoim mieczem wyznaczał szachownicę, która nakreśliła wygląd przyszłych ulic i placów. Sam poniósł śmierć jako gubernator w pałacu w Limie sześć lat później (1541), kiedy to El Mozo postanowił pomścić śmierć swojego ojca Almagro (dawnego towarzysza Pizarro), który został pokonany w bitwie pod Las Salinas, a następnie stracony w roku 1538. 
Z czasem Lima stała się najważniejszym miastem hiszpańskiej części Ameryki Południowej, a od roku 1821 była stolicą wicekrólestwa Peru, a następnie republiki Peru. Mimo, że miasto wielokrotnie niszczone było przez trzęsienia ziemi (m.in. w roku 1687 oraz w 1746, kiedy to większość budynków legła w gruzach) ma stosunkowo sporo zabytków. Do nich między innymi należy zespół pałacu prezydenckiego oraz kościół i klasztor św. Franciszka, katedra z XVI wieku, Biblioteka Narodowa oraz najstarszy na kontynencie Uniwersytet San Marcos (założony w roku 1551). 


Dzień 27 - Santa Cruz de la Sierra (Boliwia) Biocentro Güembé - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Kolejny, ostatni już dzień w Boliwii postanowiłem spędzić poza Santa Cruz. Przyłączyłem się do Javiera, który wybierał się za miasto, aby odwiedzić Biocentro Güembé: 
www.biocentroguembe.com

Zanim wyruszyliśmy po śniadaniu do tego miejsca po raz kolejny zmierzyłem się z bezdusznością i bezmyślnością "doradców" z Alior Sync, którzy w trosce o moje pieniądze zablokowali mi do nich dostęp utrudniając mi życie w Ameryce Południowej. Standardowa procedura, która obowiązuje w tym przypadku (użycie karty na innym kontynencie) nie zadziałała. Po zablokowaniu karty bank przysłał mi SMS z prośba o potwierdzenie czy są to operacje wykonane przeze mnie. Tak jak chcieli na wskazany numer wysłałem SMS-a o treści "T" potwierdzając ich wykonanie, jednak nie mam pojęcia czy zwrotna informacja dotarła do banku, bo karta była zablokowana nadal, a bank nie udzielił mi odpowiedzi na moje pytanie zasłaniając się tajemnicą. Nie mam pojęcia kto mógłby być oprócz mnie zainteresowany tym, aby dowiedzieć się czemu mam nadal zablokowaną kartę (no bo kogo to obchodzi ?, taka informacja przecież nie ujawnia niczego co mogłoby przyczynić się do nieuprawnionej wypłaty pieniędzy). 

Rzeczywiście jest tak, że powolne internetowe łącza boliwijskie nie pozwalają na sprawną komunikację wizualną czy audio przez komputer, ale nie jest tak, że nic nie słychać bo wszystkie dane jakie podałem jeden z doradców powtórzył poprawnie. Jednak na jakiś czas się gdzieś przełączył, a gdy powrócił stwierdził, że nie może mnie zweryfikować z uwagi na opóźniony przesył danych, co mnie mocno zadziwiło i zbulwersowało. 

niedziela, 2 listopada 2014

Dzień 26 - Santa Cruz (Boliwia) Zwiedzam miasto - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Niedzielny spacer po Santa Cruz rozpoczynam po obfitym śniadaniu w hostelu, na którym poznałem Javiera z Chile. A właściwie dwóch Javierów; ojca i syna, którzy przybyli do sąsiedniego kraju odpocząć, a przy okazji pozwiedzać. Choć miasto jest spore wyruszyłem na piechotę w stronę centrum, aby dotrzeć do chyba jego największej atrakcji. Głównego placu, na którym znajdują się białe ładne budowle (miejskie) i katedra. Po drodze mijam liczne małe uliczki o niskiej i starej zabudowie przeplatane gdzie nie gdzie nowo budowanymi obiektami z elementami szkła, co powoduje, że pomiędzy stare wprowadzane jest tu powoli nowoczesne budownictwo.       


sobota, 1 listopada 2014

Dzień 25 - Santa Cruz (Boliwia) - W Dzień Zmarłych - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży




Po tygodniowym pobycie w La Paz powracam do Santa Cruz (Boliwia). O 11-tej czasu lokalnego ląduje na lotnisku krajowym Trompillo. 

Słońce operuje jak w letnie przedpołudnie i nie ma nic w tym dziwnego, tyle że jest 1-szy listopada - Dzień Zmarłych. Zwykle ten dzień nie jest aż tak ciepły. Blisko lotniska znalazłem godne uwagi zakwaterowanie, bardzo przyjazny: Hostel Jodanga. Nie ma problemu ze wcześniejszym zameldowaniem, dużo miejsca, przestronne pokoje, a w nich łazienka z prysznicami, kuchnia, wspólna sala połączona z barem i basenem. Ten przydał się jak nigdy.  Hostel Jodanga oceniam najwyżej ze wszystkich, w których spałem podczas mojej małej podróży po Ameryce Południowej. Z czystym sumieniem polecam i rekomenduje, do takich miejsc, aż chce się wracać !. 

piątek, 31 października 2014

Dzień 24 - La Paz (Boliwia) - Tiwanaku (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Rankiem zgodnie z rozkładem jazdy autokar zjawia się na Bus Terminal w La Paz. To ostatni dzień w tym mieście i już wcześniej postanowiłem, że zagospodaruje go wybierając się do Tiwanaku (Tiahuanaco). Jest to największy ośrodek kultury andyjskiej z okresu regionalnego (powstały w VI wiek p.n.e), położony w pobliżu jeziora Titicaca na wysokości 3800 m n.p.m.  Został wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Taką wycieczkę można wykupić bezpośrednio na Bus Terminal za 60 BOB, osobno należy zapłacić 80 BOB przewodnikowi za wstęp do muzeów. Ja wykupiłem ją w Agencji "Titicaca" (miła uprzejma obsługa), ale jest ich wiele i wszystkie oferują podobną cenę. 

Warto dodać, że Boliwijczycy zauważają i ceną doceniają zamożność turystów. Taki sam wstęp dla nich kosztuje 10 BOB, a dla studentów (Boliwia) 3 BOB. Jest lekka różnica. Ponieważ mój hostel jest blisko wyskoczyłem nieco ogarnąć się i powróciłem na dworzec na 9:00. Wraz z przewodnikiem (po angielsku i hiszpańsku) wyruszyliśmy zwiedzić "ośrodek duchowy i polityczny kultury Tiwanaku".  

"Zachowane ruiny monumentalnych budowli pochodzą z okresu największego rozwoju ośrodka. Zachowane w centrum zabudowania to kompleks dwóch, połączonych ze sobą drogą, zespołów ruin zajmujący powierzchnię ok. 3,0 km2. W skład pierwszego zespołu wchodzą: wzgórze Akapana, Calasasaya, Putuni oraz częściowo zagłębiona w ziemi mała świątynia. Zespół drugi to pozostałości Puma Punku.

czwartek, 30 października 2014

Dzień 23 - Uyuni (Boliwia) Salar de Uyuni & Isla Incahuasi - (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży




Isla Incahuasi to "wyspa - dom kaktusów" (Inkawasi lub Inka Wasi) lepiej znana jako Isla del Pascado, położona w środku Salar de Uyuni (Boliwia), na terenie największego na świecie płaskiego solniska znajdującego się na wysokości 3656 m n.p.m. Lokalni przewodnicy twierdzą, że Isla del Pascado to "Isla Fish", gdyż patrząc z daleka wygląda jak ryba.

Isla Incahuasi jest bardzo często celem wyprawy wielu turystów przybywających w te rejony świata. Polaków tutaj też nie zabrakło. Polska flaga powiewa przy parkingu, gdzie zatrzymaliśmy się pośród wielu innych w pobliżu. Na wyspie rosną gigantyczne kaktusy (Trichocereus Pasacana), których wysokość potrafi sięgnąć nawet do 10 metrów. Sama wyspa jest pozostałością wulkanu, który był zanurzony na obszarze gigantycznego prehistorycznego jeziora (zdaje się dość dawno temu, bo jak podają badacze szacuje się, że ok. 40 tyś. lat temu). No ja w każdym razie tego nie pamiętam :-).

środa, 29 października 2014

Dzień 22 - El Alto (Boliwia) Niby w La Paz - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Po emocjonującym dniu spędzonym na Drodze Śmierci przyszedł czas poznać inne rejony La Paz. Chcąc nie chcąc wybieram się do jednego z najwyżej położonych miast na świecie El Alto (z hiszpańskiego Wysokie). Formalnie jest ono włączone do La Paz jeszcze w roku 1987, jednak fizycznie jest oddzielone rogatkami kontrolującymi ruch na jedynej drodze łączącej oba miasta. El Alto uważane jest za drugie co do wielkości miasto w Boliwii, położone na wysokości do 4150 m n.p.m. na wyżynie Altiplano w zespole miejskim La Paz. To miejski konglomerat zamieszkany przez ponad 1,6 mln ludzi. Można tam bez problemu dojechać jednym z bardzo wielu busów jadących w kierunku El Alto. Wystarczy ustawić się na drodze wyjazdowej z La Paz, a transport sam nas znajdzie :-).
Ja wybrałem jednak kolejkę linową, bo to dodatkowa atrakcja, a koszt też nie jakiś wielki (3 BOB w jedną stronę). Kolejka linowa to nowy nabytek Boliwii, który kosztował ponoć 234 miliony USD, a otworzył ją 30 maja br. sam prezydent Evo Morales Ayma

wtorek, 28 października 2014

Dzień 21 - La Paz (Boliwia) Droga Śmierci (Yungas Road) - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Coroico to małe miasteczko w prowincji Nor Yungas połączone ze stolicą La Paz słynną Drogą Śmierci

Okrzyknięto ją najbardziej niebezpieczną drogą świata w roku 1995, po tym jak rok w rok ginęło tu po ok. 200 osób, a 12 lat wcześniej zginęło na niej około 300 osób. Droga niekiedy tylko o szerokości 3,5 metra i długa na 64 km kiedyś była jedyną drogą, łączącą północną część kraju ze stolicą Boliwii. Pokonywano ją w obie strony, czasami mijanie dwóch pojazdów było zwyczajnym igraniem ze śmiercią. 

Na dnie andyjskich przepaści pozostały dziesiątki wraków aut osobowych, ale i autobusów, a na jej poboczach do dziś ustawione są krzyże na pamiątkę ofiar, którym nie udało się pokonać zabójczej nawierzchni drogi i jej niekiedy zdradzieckich zakrętów. 

poniedziałek, 27 października 2014

Dzień 20 - La Paz (Boliwia) W kraju "koki" - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Santa Cruz jest główną ulicą, która przebiega przez centralną zonę miasta La Paz. Na tej ulicy i przylegających do niej mieści się mnóstwo małych i większych sklepików, budek i straganów (często wprost na ulicy) na których turyści znajdą wiele pamiątek z pobytu w Boliwii. Ceny są bardzo różne i często zależą od ... widzi mi się :-). Z pewnością trzeba się targować, aby uzyskać odpowiednią lub mieć rozeznanie w innych miejscach bo tam potrafią być np. o połowę tańsze. Dobrze też popatrzeć na wydawaną resztę, bo niektórym wydaje się, że my europejczycy nie potrafimy liczyć. Ja odniosłem bynajmniej takie wrażenie kiedy dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać mniej niż powinno być. Jak zwróciłem uwagę, że się reszta nie zgadza za brakujący 1 BOB wciskano mi jakieś zbędne pierdółki jako wyrównanie (niby nie ma wydać, sugestywnie pokazując puste kieszenie). Nie chodzi tu przecież o jakieś kwoty, ale nie lubię i chyba nikt nie lubi zwyczajnie, na bezczelnego być oszukiwany. Nie byłem wybitny z matematyki, ale jak dla mnie reszta z 10 BOB płacąc pięć to ciągle pięć, a nie cztery. Najlepszy skutek odnosi chęć rezygnacji z zakupu, wówczas znajduje się brakująca reszta bez problemu. 
    

niedziela, 26 października 2014

Dzień 19 - La Paz (Boliwia) Niedzielny relaks - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Względem La Paz mam sporo planów, ale jest niedziela. Dziś nic nie zdziałam, a chciałem zorientować się w cenach i wykupić konkretne wycieczki w jednym z tutejszych biur turystycznych. Pozostawiam to na jutro, a dziś tylko relaks: spacer i odpoczynek, a przynajmniej tak planuje. Choć samopoczucie znacznie lepsze nie planuje żadnego poważniejszego wysiłku. Blisko hostelu znajduje niby restauracje (coś na wzór polskiego baru mlecznego). Zamawiam niedzielny rosół. Nazwałbym go zupa, bo zawartość to owszem i kurczak, ale też bliżej nie określone dodatki - ogólnie zupa jest dobra i całkiem spora porcja (koszt 12 BOB). Jednak przemierzając miasto znajduje prawdziwe eldorado jeśli chodzi o możliwość wyżywienia. To tradycyjna kuchnia Boliwii. Nad główną ulicą w La Paz, która na różnych odcinkach zmienia swoją nazwę na długości Perez Valazco  rozciąga się most. Jest to kładka dla pieszych, którą od strony ul. Comercio dojdziemy do mercado Lanza La Paz (rynek)

sobota, 25 października 2014

Dzień 18 - La Paz (Boliwia) - Najwyżej położona stolica na świecie - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


La Paz - to największe miasto Boliwii, położone w Andach Środkowychu podnóża masywu wulkanicznego Illimani, które liczy około 1,1 miliona mieszkańców (a razem z przedmieściem El Alto to ponad dwumilionowa aglomeracja miejska). Z racji swojego położenia na wysokości od 3600–4100 m n.p.m to najwyżej położona stolica na świecie. Powszechnie wiadomo że stolicą konstytucyjną jest Sucre, jednak w tej w La Paz ma siedzibę rząd Boliwii (Wielonarodowego Państwa Boliwia).Po 4 lotach począwszy od wylotu z Iguazu wylądowałem w La Paz. Podróż ta zajęła mi 19 godzin. Nie było to wyjątkowo udane rozwiązanie logistyczne, ale wynikało z racjonalnych decyzji podjętych w danej chwili. Najbardziej namieszał Aerocon (niewielka boliwijska linia lotnicza z dorobkiem 6 samolotów, ja nazwałbym awionetek), który poinformował mnie o zakupie biletów dwa tygodnie po transakcji, która myślałem, że jest nieaktualna, bo na potwierdzeniu pisało, że nie jest to bilet dopóki nie zostanie dokonana zapłata. Na e-maila z zapytaniem nie raczyli odpowiedzieć, a o zapłacie przypomnieli sobie po 14 dniach pobierając kasę z karty, kiedy to miałem już inne plany. Ponieważ jeszcze wcześniej Tripsta anulowała mi dwukrotnie zakup biletu na tej samej trasie była pechowa od samego początku.

piątek, 24 października 2014

Dzień 17 - Iguazu (Argentyna) - Cataratas del Iguazú (agein) - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

W piątkowy poranek wstałem bardzo wcześnie. Po wczorajszej dawce emocji wizualnych mam mętlik. Dwa różne światy i dziesiątki obrazów przewija się w mojej głowie niczym taśma. Na śniadaniu jednak natknęło mnie i zapadła decyzja. Mimo, że "czasu mam jak na lekarstwo" jadę nad wodospady !. Tym razem odwiedzę je po stronie argentyńskiej. Szybo pakuje się, oddaje pościel i klucze, by za kilka minut znaleźć się na przystanku przy drodze w kierunku lotniska. Po drodze autobus odbija do parku. W kilkanaście minut jestem na miejscu. Teraz wystarczy wydać 215 ARS i wejść do środka, co też czynię, żeby za kilka chwil ponownie podziwiać Cataratas del Iguazú. 


czwartek, 23 października 2014

Dzień 16 - Parque Nacional Iguazu (Brazylia) & Ciudad del Este (Paragwaj) - Dwa różne światy - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży





To miejsce, którego nie mogłem się doczekać ... Iguazu Falls - New 7 Wonders of Nature wyłonione współcześnie (2007-11) w celu stworzenia listy siedmiu cudów natury wybranych w globalnym sondażu, zorganizowane przez tę samą grupę co New 7 Wonders of the World campaign. 


Do Iguazu przyleciałem z przewoźnikiem LAN Airlines specjalnie z Buenos Aires rezygnując częściowo z pobytu w tym mieście dla tych niezwykłych, niecodziennych i fascynujących widoków, które stworzyła natura.