Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka Południowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ameryka Południowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2026

Puerto Ayora (Ekwador) Z wizytą na Galapagos (Ocean Spokojny) W największym miejscowości wyspy Santa Cruz

Źródło: (link)

Wyspy Galapagos to jedno z marzeń podróżniczych, które planowałem zrealizować od kilku lat. Na liście oczekują choćby takie miejsca jak Alaska, Bora Bora  czy Papua Nowa Gwinea. Przeszkodą dla realizacji między innymi tych celów najpierw był Covid-19 , a później nakładająca się choroba nowotworowa. Ta nie ustąpiła, a narastające dolegliwości sprawiły, że musiałem zrobić sobie przerwę od chemioterapii. Ani przez chwilę nie panowałem tego czasu poświęcić na leżenie. W myśl powiedzenia "nie spać, zwiedzać!" postanowiłem powiększyć ilość zdobytych dotychczas flag z dawno pozyskanej 114 na 115 zdobywając flagę Ekwadoru (z ogólnej liczby 195 wg listy ONZ wraz z obserwatorami, tj. Watykanem i Palestyną) 😀😎.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Guayaquil (Ekwador) 2026' W największym mieście Ekwadoru zdobywam 115 flagę z listy (193) wg. ONZ

Republika Ekwadoru (Ekwador) to Państwo nad Ocenanem Spokojnym powstałe z rozpadu w roku 1830 Wielkiej Kolumbii. Oprócz Ekwadoru do Wielkiej Kolumbii należały oczywiście Kolumbia, Wenezuela i Panama. Tysiąc kilometrów od Ekwadoru w głąb Oceanu Spokojnego leży wielka atrakcja turystyczna Wyspy Galapagos (z hiszpańskiego: równik) na które właśnie się wybieram z Guayaquil. Wspomniana Guayaquil to największe ponad 3 milionowe miasto Ekwadoru, mniejszym jest stolica kraju Quito. Tu można się dostać stosunkowo tanio, np. z Madrytu, z gry zakładając, że wracamy inną drogą.

niedziela, 12 kwietnia 2026

Bogota (Columbia) 2026'


Po pobycie w Curaçao liniami Avianca udałem się do stolicy Kolumbii. Tam "zaliczałem" 24h stop w drodze do Ekwadoru. Nie czułem się tu obco, bo odwiedziłem to państwo już wcześniej, bo w roku 2019. W sumie, tak na oko niewiele się tu zmieniło. Nawet hostel w którym mieszkałem poprzednio (Hostal R10) okazał się również tym razem dla mnie najbardziej atrakcyjny. R10 to świetna oferta noclegu w pokojach nie tylko wieloosobowych z przestronnymi miejscami wspólnymi na najwyższym poziomie w atrakcyjnej cenie. Od tego czasu miasto niewiele się zmieniło, może pozyskało więcej kolorowych murali wszechobecnych w Bogocie. Miasto szczyci się swoim herbem, który jest ważnym symbolem kolumbijskiej stolicy kraju (Dyskryktu Stołecznego Kolumbii i sąsiednich miast). Wg opisów posiada tarczę, o bogatej i znaczącej historii, a zarazem reprezentuje tożsamość i kulturę regionu, którą warto poznać. Warto wspomnieć, że został on nadany przez cesarza Karola I jeszcze w roku 1548 nowemu Królestwu Granady w Valladolid w Hiszpanii. Stało się tak z uwagi na to, że miasto w owym czasie nabrało znaczenia politycznego i wojskowego a zarazem religijnego co wymogło posiadanie reprezentacyjnych symboli. 

sobota, 11 kwietnia 2026

Willemstad (Curaçao) 2026' W Królestwie Niderlandów. Nad Morzem Karaibskim

Podobnie jak Aruba wyspę Curaçao otoczona Morze Karaibskie, a ona sama położona jest w Archipelagu Małych Antyli. Należy do Królestwa Niderlandów Curaçao (Lad Curaçao) wraz z wyspą Klin  Curaçaoto jednocześnie jedna z wulkanicznych  Wysp Zawietrznych położona ok. 60 km od brzegu Wenezueli, a jej powierzchnia to 444 km2. Stolicą wyspy jest Willemstad nazywane Małym AmsterdamemWyspą rządzi gubernator, a formalnie król holenderski przez wyznaczonego gubernatora. Ciekawostką może być, że jej pierwszemu gubernatorowi, który zarządzał Curaçao  w swoich posiadłościach w Ameryce miał też dzisiejszy Nowy Jork (a ówcześnie w roku 1643 był to Mały Amsterdam nad rzeką Hudson).Choć wyspa posiada własną autonomie nie ma suwerenności, nie należy ani do Unii Europejskiej, ani do strefy SchengenOd 1 stycznia 1954 ma własny rząd. Dla Europejczyków w zasadzie została odkryta w roku 1499 przez Hiszpanów, ale 135 lat później wyspę zajęli Holendrzy, którzy trzymają nad nią pieczę do dziś. Choć trzeba doprecyzować, że do roku 1816 przejściowo Curaçao należało też do Wielkiej Brytanii i Francji. 

czwartek, 9 kwietnia 2026

Oranjestad (Aruba) 2026' W Królestwie Niderlandów. Nad Morzem Karaibskim

Ta podróż może nieco zaskoczyć. Po wielomiesięcznym "wożeniu się" po atrakcjach Europy postanowiłem się wyrwać i dotrzeć trochę dalej. Padło na Amerykę Południową, a przy okazji Amerykę Północną. Plan jak zawsze ambitny 😉. Po noclegu w Nowym Jorku udałem się liniami Sprint Airlines na wyspę otoczoną Morzem Karaibskim, położoną w archipelagu Małych Antyli. Należąca do Królestwa Niderlandów Aruba wraz dwoma prywatnymi wyspami to jednocześnie jedne z Wysp Zawietrznych. Powierzchnia Aruby to 
180 km², a  sama wyspa położona jest zaledwie 25 km od brzegu Wenezueli.  
Aż prosi się odwiedzić ten kraj, choć w aktualnej sytuacji geopolitycznej to raczej nie możliwe. Wyspą rządzi gubernator, a formalnie król holenderski przez wyznaczonego gubernatora. Choć wyspa posiada własną autonomie nie ma suwerenności, nie należy ani do Unii Europejskiej, ani do strefy Schengen. Ma za to własną konstytucję i własną walutę Floren arubijski (AWG). Bez problemu wszędzie można płacić amerykańską walutą USD.  

sobota, 31 stycznia 2015

Ameryka Południowa 2014' - Podsumowanie

Podróż do Ameryki Południowej rozpocząłem 4 października a zakończyłem 6 listopada 2014r. Trwała 33 dni, a dokładniej 800 godzin (wliczając w to kraje Europy, tj. Andora i Hiszpania).  

W podróży po Ameryce Południowej zdobyłem 7 nowych flag: Argentyna, Boliwia, Brazylia, Chile, Paragwaj, Peru i UrugwajOdwiedziłem 5 stolic: Buenos Aires, Lima, Montevideo, Santiago, La Paz (ta nieformalna). Ale trzeba też wspomnieć o dodatkowej (ósmej) fladze i stolicy, która zaliczyłem jeszcze przed dotarciem na amerykański kontynent. To Andora i jej stolica Andorra La Vella. 



Transport

W czasie podróży odbyłem 17 lotów, które zapoczątkował lot z Modlina tj. Warszawa (WMI) do Barcelony (BCN), a zakończył z Charleroi tj. Brukseli (CRL) do Krakowa (KRK). Oba liniami Ryanair. Ogółem szacuję, że różnymi środkami komunikacji przebyłem ponad 36.000 km, w tym samolotem pokonałem 33.658 km odwiedzając 30 razy lotniska, w tym 19 różnych. Podróżowałem też: autokarami dalekobieżnymi, komunikacją miejską, jeepem turystycznym, promem, taksówkami, i jak liczyć zjazd "Drogą Śmierci" w Boliwii to i rowerem :-). Ile to jest 36.000 km ? Aby sobie wyobrazić porównajmy do obwodu równikowego Ziemi, który wynosi 40.075 km. 

wtorek, 4 listopada 2014

Dzień 28 - Lima (Peru) 2014' Wracając do Polski - Ameryka Południowa - zapiski z podróży

                                                               Peru, Lima: Plaza Mayor

Dnia 18 stycznia roku 1535 hiszpański konkwistador Francisco Pizarro (który podbił imperium Inków) założył miasto Lima, współczesną stolicę PeruPierwotnie miasto nosiło nazwę Ciudad de los Reyes, czyli "Miasto Królów". Pizarro swoim mieczem wyznaczał szachownicę, która nakreśliła wygląd przyszłych ulic i placów. Sam poniósł śmierć jako gubernator w pałacu w Limie sześć lat później (1541), kiedy to El Mozo postanowił pomścić śmierć swojego ojca Almagro (dawnego towarzysza Pizarro), który został pokonany w bitwie pod Las Salinas, a następnie stracony w roku 1538. Z czasem Lima stała się najważniejszym miastem hiszpańskiej części Ameryki Południowej, a od roku 1821 była stolicą wicekrólestwa Peru, a następnie republiki Peru. Mimo, że miasto wielokrotnie niszczone było przez trzęsienia ziemi (m.in. w roku 1687 oraz w 1746, kiedy to większość budynków legła w gruzach) ma stosunkowo sporo zabytków. Do nich między innymi należy zespół pałacu prezydenckiego oraz kościół i klasztor św. Franciszka, katedra z XVI wieku, Biblioteka Narodowa oraz najstarszy na kontynencie Uniwersytet San Marcos (założony w roku 1551). 

Dzień 27 - Santa Cruz de la Sierra (Boliwia) 2014' Biocentro Güembé - Ameryka Południowa - zapiski z podróży

Kolejny, ostatni już dzień w Boliwii postanowiłem spędzić poza Santa Cruz. Przyłączyłem się do Javiera, który wybierał się za miasto, aby odwiedzić Biocentro Güembé: 
www.biocentroguembe.com

Zanim wyruszyliśmy po śniadaniu do tego miejsca po raz kolejny zmierzyłem się z bezdusznością i bezmyślnością "doradców" z Alior Sync, którzy w trosce o moje pieniądze zablokowali mi do nich dostęp utrudniając mi życie w Ameryce Południowej. Standardowa procedura, która obowiązuje w tym przypadku (użycie karty na innym kontynencie) nie zadziałała. Po zablokowaniu karty bank przysłał mi SMS z prośba o potwierdzenie czy są to operacje wykonane przeze mnie. Tak jak chcieli na wskazany numer wysłałem SMS-a o treści "T" potwierdzając ich wykonanie, jednak nie mam pojęcia czy zwrotna informacja dotarła do banku, bo karta była zablokowana nadal, a bank nie udzielił mi odpowiedzi na moje pytanie zasłaniając się tajemnicą. Nie mam pojęcia kto mógłby być oprócz mnie zainteresowany tym, aby dowiedzieć się czemu mam nadal zablokowaną kartę (no bo kogo to obchodzi ?, taka informacja przecież nie ujawnia niczego co mogłoby przyczynić się do nieuprawnionej wypłaty pieniędzy). 

Rzeczywiście jest tak, że powolne internetowe łącza boliwijskie nie pozwalają na sprawną komunikację wizualną czy audio przez komputer, ale nie jest tak, że nic nie słychać bo wszystkie dane jakie podałem jeden z doradców powtórzył poprawnie. Jednak na jakiś czas się gdzieś przełączył, a gdy powrócił stwierdził, że nie może mnie zweryfikować z uwagi na opóźniony przesył danych, co mnie mocno zadziwiło i zbulwersowało. 

sobota, 1 listopada 2014

Dzień 25 - Santa Cruz (Boliwia) - W Dzień Zmarłych - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży




Po tygodniowym pobycie w La Paz powracam do Santa Cruz (Boliwia). O 11-tej czasu lokalnego ląduje na lotnisku krajowym Trompillo. 

Słońce operuje jak w letnie przedpołudnie i nie ma nic w tym dziwnego, tyle że jest 1-szy listopada - Dzień Zmarłych. Zwykle ten dzień nie jest aż tak ciepły. Blisko lotniska znalazłem godne uwagi zakwaterowanie, bardzo przyjazny: Hostel Jodanga. Nie ma problemu ze wcześniejszym zameldowaniem, dużo miejsca, przestronne pokoje, a w nich łazienka z prysznicami, kuchnia, wspólna sala połączona z barem i basenem. Ten przydał się jak nigdy.  Hostel Jodanga oceniam najwyżej ze wszystkich, w których spałem podczas mojej małej podróży po Ameryce Południowej. Z czystym sumieniem polecam i rekomenduje, do takich miejsc, aż chce się wracać !. 

piątek, 31 października 2014

Dzień 24 - La Paz (Boliwia) - Tiwanaku (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Rankiem zgodnie z rozkładem jazdy autokar zjawia się na Bus Terminal w La Paz. To ostatni dzień w tym mieście i już wcześniej postanowiłem, że zagospodaruje go wybierając się do Tiwanaku (Tiahuanaco). Jest to największy ośrodek kultury andyjskiej z okresu regionalnego (powstały w VI wiek p.n.e), położony w pobliżu jeziora Titicaca na wysokości 3800 m n.p.m.  Został wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Taką wycieczkę można wykupić bezpośrednio na Bus Terminal za 60 BOB, osobno należy zapłacić 80 BOB przewodnikowi za wstęp do muzeów. Ja wykupiłem ją w Agencji "Titicaca" (miła uprzejma obsługa), ale jest ich wiele i wszystkie oferują podobną cenę. 

Warto dodać, że Boliwijczycy zauważają i ceną doceniają zamożność turystów. Taki sam wstęp dla nich kosztuje 10 BOB, a dla studentów (Boliwia) 3 BOB. Jest lekka różnica. Ponieważ mój hostel jest blisko wyskoczyłem nieco ogarnąć się i powróciłem na dworzec na 9:00. Wraz z przewodnikiem (po angielsku i hiszpańsku) wyruszyliśmy zwiedzić "ośrodek duchowy i polityczny kultury Tiwanaku".  

"Zachowane ruiny monumentalnych budowli pochodzą z okresu największego rozwoju ośrodka. Zachowane w centrum zabudowania to kompleks dwóch, połączonych ze sobą drogą, zespołów ruin zajmujący powierzchnię ok. 3,0 km2. W skład pierwszego zespołu wchodzą: wzgórze Akapana, Calasasaya, Putuni oraz częściowo zagłębiona w ziemi mała świątynia. Zespół drugi to pozostałości Puma Punku.

czwartek, 30 października 2014

Dzień 23 - Uyuni (Boliwia) Salar de Uyuni & Isla Incahuasi - (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży




Isla Incahuasi to "wyspa - dom kaktusów" (Inkawasi lub Inka Wasi) lepiej znana jako Isla del Pascado, położona w środku Salar de Uyuni (Boliwia), na terenie największego na świecie płaskiego solniska znajdującego się na wysokości 3656 m n.p.m. Lokalni przewodnicy twierdzą, że Isla del Pascado to "Isla Fish", gdyż patrząc z daleka wygląda jak ryba.

Isla Incahuasi jest bardzo często celem wyprawy wielu turystów przybywających w te rejony świata. Polaków tutaj też nie zabrakło. Polska flaga powiewa przy parkingu, gdzie zatrzymaliśmy się pośród wielu innych w pobliżu. Na wyspie rosną gigantyczne kaktusy (Trichocereus Pasacana), których wysokość potrafi sięgnąć nawet do 10 metrów. Sama wyspa jest pozostałością wulkanu, który był zanurzony na obszarze gigantycznego prehistorycznego jeziora (zdaje się dość dawno temu, bo jak podają badacze szacuje się, że ok. 40 tyś. lat temu). No ja w każdym razie tego nie pamiętam :-).

środa, 29 października 2014

Dzień 22 - El Alto (Boliwia) Niby w La Paz - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Po emocjonującym dniu spędzonym na Drodze Śmierci przyszedł czas poznać inne rejony La Paz. Chcąc nie chcąc wybieram się do jednego z najwyżej położonych miast na świecie El Alto (z hiszpańskiego Wysokie). Formalnie jest ono włączone do La Paz jeszcze w roku 1987, jednak fizycznie jest oddzielone rogatkami kontrolującymi ruch na jedynej drodze łączącej oba miasta. El Alto uważane jest za drugie co do wielkości miasto w Boliwii, położone na wysokości do 4150 m n.p.m. na wyżynie Altiplano w zespole miejskim La Paz. To miejski konglomerat zamieszkany przez ponad 1,6 mln ludzi. Można tam bez problemu dojechać jednym z bardzo wielu busów jadących w kierunku El Alto. Wystarczy ustawić się na drodze wyjazdowej z La Paz, a transport sam nas znajdzie :-).
Ja wybrałem jednak kolejkę linową, bo to dodatkowa atrakcja, a koszt też nie jakiś wielki (3 BOB w jedną stronę). Kolejka linowa to nowy nabytek Boliwii, który kosztował ponoć 234 miliony USD, a otworzył ją 30 maja br. sam prezydent Evo Morales Ayma

wtorek, 28 października 2014

Dzień 21 - La Paz (Boliwia) 2014' Droga Śmierci (Yungas Road) - Ameryka Południowa - zapiski z podróży

Coroico to małe miasteczko w prowincji Nor Yungas połączone ze stolicą La Paz słynną Drogą Śmierci

Okrzyknięto ją najbardziej niebezpieczną drogą świata w roku 1995, po tym jak rok w rok ginęło tu po ok. 200 osób, a 12 lat wcześniej zginęło na niej około 300 osób. Droga niekiedy tylko o szerokości 3,5 metra i długa na 64 km kiedyś była jedyną drogą, łączącą północną część kraju ze stolicą Boliwii. Pokonywano ją w obie strony, czasami mijanie dwóch pojazdów było zwyczajnym igraniem ze śmiercią. 

Na dnie andyjskich przepaści pozostały dziesiątki wraków aut osobowych, ale i autobusów, a na jej poboczach do dziś ustawione są krzyże na pamiątkę ofiar, którym nie udało się pokonać zabójczej nawierzchni drogi i jej niekiedy zdradzieckich zakrętów. 

poniedziałek, 27 października 2014

Dzień 20 - La Paz (Boliwia) W kraju "koki" - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Santa Cruz jest główną ulicą, która przebiega przez centralną zonę miasta La Paz. Na tej ulicy i przylegających do niej mieści się mnóstwo małych i większych sklepików, budek i straganów (często wprost na ulicy) na których turyści znajdą wiele pamiątek z pobytu w Boliwii. Ceny są bardzo różne i często zależą od ... widzi mi się :-). Z pewnością trzeba się targować, aby uzyskać odpowiednią lub mieć rozeznanie w innych miejscach bo tam potrafią być np. o połowę tańsze. Dobrze też popatrzeć na wydawaną resztę, bo niektórym wydaje się, że my europejczycy nie potrafimy liczyć. Ja odniosłem bynajmniej takie wrażenie kiedy dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać mniej niż powinno być. Jak zwróciłem uwagę, że się reszta nie zgadza za brakujący 1 BOB wciskano mi jakieś zbędne pierdółki jako wyrównanie (niby nie ma wydać, sugestywnie pokazując puste kieszenie). Nie chodzi tu przecież o jakieś kwoty, ale nie lubię i chyba nikt nie lubi zwyczajnie, na bezczelnego być oszukiwany. Nie byłem wybitny z matematyki, ale jak dla mnie reszta z 10 BOB płacąc pięć to ciągle pięć, a nie cztery. Najlepszy skutek odnosi chęć rezygnacji z zakupu, wówczas znajduje się brakująca reszta bez problemu. 
    

niedziela, 26 października 2014

Dzień 19 - La Paz (Boliwia) Niedzielny relaks - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Względem La Paz mam sporo planów, ale jest niedziela. Dziś nic nie zdziałam, a chciałem zorientować się w cenach i wykupić konkretne wycieczki w jednym z tutejszych biur turystycznych. Pozostawiam to na jutro, a dziś tylko relaks: spacer i odpoczynek, a przynajmniej tak planuje. Choć samopoczucie znacznie lepsze nie planuje żadnego poważniejszego wysiłku. Blisko hostelu znajduje niby restauracje (coś na wzór polskiego baru mlecznego). Zamawiam niedzielny rosół. Nazwałbym go zupa, bo zawartość to owszem i kurczak, ale też bliżej nie określone dodatki - ogólnie zupa jest dobra i całkiem spora porcja (koszt 12 BOB). Jednak przemierzając miasto znajduje prawdziwe eldorado jeśli chodzi o możliwość wyżywienia. To tradycyjna kuchnia Boliwii. Nad główną ulicą w La Paz, która na różnych odcinkach zmienia swoją nazwę na długości Perez Valazco  rozciąga się most. Jest to kładka dla pieszych, którą od strony ul. Comercio dojdziemy do mercado Lanza La Paz (rynek)

sobota, 25 października 2014

Dzień 18 - La Paz (Boliwia) - Najwyżej położona stolica na świecie - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


La Paz - to największe miasto Boliwii, położone w Andach Środkowychu podnóża masywu wulkanicznego Illimani, które liczy około 1,1 miliona mieszkańców (a razem z przedmieściem El Alto to ponad dwumilionowa aglomeracja miejska). Z racji swojego położenia na wysokości od 3600–4100 m n.p.m to najwyżej położona stolica na świecie. Powszechnie wiadomo że stolicą konstytucyjną jest Sucre, jednak w tej w La Paz ma siedzibę rząd Boliwii (Wielonarodowego Państwa Boliwia).Po 4 lotach począwszy od wylotu z Iguazu wylądowałem w La Paz. Podróż ta zajęła mi 19 godzin. Nie było to wyjątkowo udane rozwiązanie logistyczne, ale wynikało z racjonalnych decyzji podjętych w danej chwili. Najbardziej namieszał Aerocon (niewielka boliwijska linia lotnicza z dorobkiem 6 samolotów, ja nazwałbym awionetek), który poinformował mnie o zakupie biletów dwa tygodnie po transakcji, która myślałem, że jest nieaktualna, bo na potwierdzeniu pisało, że nie jest to bilet dopóki nie zostanie dokonana zapłata. 

piątek, 24 października 2014

Dzień 17 - Iguazu (Argentyna) - Cataratas del Iguazú (agein) - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

W piątkowy poranek wstałem bardzo wcześnie. Po wczorajszej dawce emocji wizualnych mam mętlik. Dwa różne światy i dziesiątki obrazów przewija się w mojej głowie niczym taśma. Na śniadaniu jednak natknęło mnie i zapadła decyzja. Mimo, że "czasu mam jak na lekarstwo" jadę nad wodospady !. Tym razem odwiedzę je po stronie argentyńskiej. Szybo pakuje się, oddaje pościel i klucze, by za kilka minut znaleźć się na przystanku przy drodze w kierunku lotniska. Po drodze autobus odbija do parku. W kilkanaście minut jestem na miejscu. Teraz wystarczy wydać 215 ARS i wejść do środka, co też czynię, żeby za kilka chwil ponownie podziwiać Cataratas del Iguazú. 


czwartek, 23 października 2014

Dzień 16 - Parque Nacional Iguazu (Brazylia) & Ciudad del Este (Paragwaj) - Dwa różne światy - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży





To miejsce, którego nie mogłem się doczekać ... Iguazu Falls - New 7 Wonders of Nature wyłonione współcześnie (2007-11) w celu stworzenia listy siedmiu cudów natury wybranych w globalnym sondażu, zorganizowane przez tę samą grupę co New 7 Wonders of the World campaign. 


Do Iguazu przyleciałem z przewoźnikiem LAN Airlines specjalnie z Buenos Aires rezygnując częściowo z pobytu w tym mieście dla tych niezwykłych, niecodziennych i fascynujących widoków, które stworzyła natura. 

środa, 22 października 2014

Dzień 15 - Montevideo i Buenos Aires (South America) - Powrot do Buenos - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Dzisiejszy dzień spędzam trochę w Montevideo, trochę w Buenos Aires, a jeszcze trochę w podróży (pomiędzy tymi stolicami). Bilet powrotny mam na 14:00 uznałem zatem, że zdążę połazić po Montevideo. Wykwaterowałem się z pokoju, pozostawiłem bagaż i ruszyłem na miasto, a właściwie na plażę bo długi na kilka km deptak to prawdziwy skarb tego grodu. Wycieczka była przednia, ale trochę męcząca z uwagi na mocno dające o sobie znać słoneczko, które aż prosi się o pozostanie na plaży. Dla Urugwajczyków, to chyba jednak nie sezon bo na samej plaży tłumów nie ma. W dodatku te odległości ... W drodze powrotnej skorzystałem z autobusu miejskiego. Tabor samochodowy tutaj jest różny, ale ten którym jechałem z pewnością pamięta wczesne czasy PRL-u w Polsce.