niedziela, 26 października 2014

Dzień 19 - La Paz (Boliwia) Niedzielny relaks - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Względem La Paz mam sporo planów, ale jest niedziela. Dziś nic nie zdziałam, a chciałem zorientować się w cenach i wykupić konkretne wycieczki w jednym z tutejszych biur turystycznych. Pozostawiam to na jutro, a dziś tylko relaks: spacer i odpoczynek, a przynajmniej tak planuje. Choć samopoczucie znacznie lepsze nie planuje żadnego poważniejszego wysiłku. Blisko hostelu znajduje niby restauracje (coś na wzór polskiego baru mlecznego). Zamawiam niedzielny rosół. Nazwałbym go zupa, bo zawartość to owszem i kurczak, ale też bliżej nie określone dodatki - ogólnie zupa jest dobra i całkiem spora porcja (koszt 12 BOB). Jednak przemierzając miasto znajduje prawdziwe eldorado jeśli chodzi o możliwość wyżywienia. To tradycyjna kuchnia Boliwii. Nad główną ulicą w La Paz, która na różnych odcinkach zmienia swoją nazwę na długości Perez Valazco  rozciąga się most. Jest to kładka dla pieszych, którą od strony ul. Comercio dojdziemy do mercado Lanza La Paz (rynek)


Tu znajdziemy na różnych piętrach budynku między innymi dziesiątki punktów gastronomicznych (typu box jak na zdjęciu z neta powyżej, moje nie wyszło), w których można się stołować konsumując przeróżne dania boliwijskiej kuchni. Próbowałem kilku polecam miejsce jak i jedzenie (bardzo dobre i tanie). Zupa nie gorsza, a nawet powiedziałbym lepsza niż ta, którą jadłem w "restauracji" kosztuje tylko 4 lub 5 BOB, a drugie danie 8 do 12 BOB. Zależy jaka i o której kupujesz. Zanim zdecydujemy usiąść przy jednym z nich polecam przejść się wzdłuż punktów, gdyż oferta jak i warunki czasami znacznie różnią się od siebie, nie koniecznie ceną :-). Najtaniej jest w porze obiadowej, a np. o 18:00 ciężko gdzieś zjeść, mały wybór i już drogo (za wspomnianą zupę płaciłem 11 BOB).   



"Boliwijskie jadłodajnie" i rynek sąsiadują z katedrą San Francisco, a kawałek dalej znajduje się Poczta Główna w La Paz z której również powędrowały pocztówki do Polski. 

Boliwia, La Paz: Plaza Murillo  

Jeśli szukamy starego miasta to znajdziemy go w sąsiedztwie Katedry San Francisco, na jej tyłach. PLaza Murillo znajduje się właśnie w samym centrum La Paz. Nazwa została nadana na cześć Pedro Domingo Murillo (patrioty i prekursora boliwijskiej niepodległości), który w wieku 50 lat w roku 1810 został powieszony. Życie przepłacił za to, że w roku 1809 (dokładnie 16 lipca) podniósł bunt przeciwko gubernatorowi generalnemu Virreinato del Rio de la Plata i proklamował niepodległość. Jednak dopiero po 16 latach Boliwia uzyskała niepodległość.  Nazwa Plaza Murillo nadana została 100 lat po buncie w roku 1909. Po tym wydarzeniu na centralnym miejscu placu został wzniesiony trzy metrowy pomnik Pedro Domingo Murillo przez włoskiego rzeźbiarza Ferruccio Cantella. U stóp pomnika znajduje się rzeźba kobiety, która uosabia Ojczyznę, po lewej żołnierz wyzwoliciel, a po prawej lew z brązu jako symbol odwagi i triumfu. Z samym pomnikiem wiąże się jeszcze jedna historia. Otóż podczas transportu pomnika, statek którym płynął pomnik zatonął. Bezpowrotnie wówczas utracono niektóre jego elementy. Dopiero po pewnym czasie wspaniałe marmurowe figury pań, które przedstawiały cztery pory roku (wiosna, lato, jesień i zima) i cztery muzy sztuki (architektura, malarstwo, muzyka i rzeźbiarza) pojawiły się na Plaza Murillo. 



W tle widoczne marmurowe pomniki przedstawiające cztery pory roku i cztery muzy sztuki.


Boliwia, La Paz: Palacio Quemado - Pałac Prezydencki

Palacio Quemado (Spalony Pałac) to siedziba rządu i prezydenta republiki Boliwii. Nazwa Spalony Pałac została nadana po spaleniu pałacu podczas powstania w latach sześćdziesiątych XIX wieku. Obok Pałacu Prezydenckiego znajduje się zabytkowa katedra, a naprzeciwko Pałac Ustawodawczy, w którym obraduje boliwijski Kongres. 


Przed budynkiem Kongresu oraz Pałacem Prezydenckim w La Paz wystawiane są warty honorowe przez żołnierzy w XIX-wiecznych mundurach galowych.



W pobliżu Pałacu Prezydenckiego znajduje się kościół Nuestra Señora de La Paz (Matki Boskiej Królowej Pokoju). W jego lewym skrzydle wystawiana jest również warta honorowa, a to przy grobie ze szczątkami marszałka Andres de Santa Cruz. To barwna postać człowieka urodzonego w roku 1792 w mieszanej polsko-indyjskiej rodzinie, który służył w armii hiszpańskiej korony, ale w 1820 roku wstąpił do armii San Martin (Peru). W roku 1823 po krwawej bitwie w małym miejscu Zepita dostał rangę marszałka. Sześć lat później został prezydentem Boliwii, którym był przez kolejne 10 lat. W 1836 roku utworzyła federację Boliwii i Peru. Jednak w roku 1845 musiał opuścić ojczyznę i udał się do Francji, gdzie w mieście królów (w Wersalu) zmarł w roku 1865. Aż sto lat czekała Boliwia na jego szczątki, które zostały umieszczone w mauzoleum w Nuestra Señora de La Paz.  








Plaza Murillo to spokojne miejsce, gdzie znajdują się ważne budynki państwowe, jednak sam plac ma przede wszystkim skrzydlatych gospodarzy, którymi są setki gołębi czujących się tu jak u siebie w domu. W tym pomagają im sami mieszkańcy, którzy karmią ptaki i jest to jak zauważyłem praktycznie obyczaj, bo niemal każdy przybywający na plac kupuje pokarm dla gołębi. Z pewnością jest to miejsce, w którym można spędzić sporo czasu, zaglądając gdzie się da, czy też zwyczajnie obserwując to miejsce, bo w rzeczywistości zawiera szereg ciekawych szczegółów, których nie dostrzeżemy na pierwszy rzut oka. No choćby ten zegar ... czas biegnie tu jakby inaczej, a może tylko tak mi się wydaje. A może to po tych liściach "coca", które dziś rano dodałem na śniadaniu do herbaty (tu są w standardzie, dodatek do wszystkiego i zamiast gumy do żucia :-).