Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeju Air. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeju Air. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2014

Seul (Korea Południowa) Bliżej 38 równoleżnika "Od Estonii do Japonii (czerwiec 2014')"

Wybór Seulu jako kolejnego miejsca na mojej czerwcowej mapie podróży był dla mnie oczywisty. Tylko jak kupiłem bilety do Tokio szukałem możliwości zobaczenia czegoś więcej. Najpierw przyszła mi na myśl Osaka i szybka kolej magnetyczna, ale ostatecznie z uwagi na wysokie ceny odrzuciłem, również Sapporo znajdując ciekawą ofertę lotu do Seulu liniami Korean Air za pośrednictwem niemieckiego pośrednika. Miałem z tym przez kilka dni problemy techniczne (permanentnie odrzucało płatność moimi kartami). Po tygodniu prawie zrezygnowany sprawdziłem inne terminy, a tu niespodzianka. Pojawiła się jeszcze lepsza oferta, ale koreańskich linii Jeju Air. Zastanowiłem się całe 3 sekundy .... i kupiłem lot. Potwierdzenie w formie różnorodnych "krzaczków" przyszło niemal natychmiast, a gdzieś na dole dostrzegam nr lotów i daty, które się zgadzały. Na karcie kredytowej zablokowało trochę środków, znaczy płatność przeszła, zdaje się bilet w rękach (lecę do Korei Południowej :-), także).


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Od Estonii do Japonii - Zapiski z podróży (czerwiec 2014)

Póki co przygotowałem (opublikowałem) posta na ewentualne zapiski z czerwcowej wyprawy jak myślę do kilku ciekawych miejsc. Mam nadzieję, że uda mi się tu coś naskrobać (będą możliwości, znajdę czas itp., choć obiecać nie mogę. Ale "starter" jest więc zobaczymy ... Niestety mój laptop jest leciwy i waga raczej nieodpowiednia na takie podróże więc zabieram tablet. Pisanie na tablecie do łatwych i przyjemnych nie należy (a przynajmniej ja jakoś specjalnie nie przepadam, zwłaszcza pisania dłuższych tekstów więc jak już napisze to raczej nie należy spodziewać się dłuższych wypracowań :-).

02 czerwca 2014' - Z dużymi chęciami, spakowany i z grubsza przygotowany na stawienie czoła trasie, którą sam sobie przygotowałem ... tak naprawdę (jak zwykle) zastanawiam się czy ogarnę. Tym razem to niemal 32.000 km :-).