piątek, 31 października 2014

Dzień 24 - La Paz (Boliwia) - Tiwanaku (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Rankiem zgodnie z rozkładem jazdy autokar zjawia się na Bus Terminal w La Paz. To ostatni dzień w tym mieście i już wcześniej postanowiłem, że zagospodaruje go wybierając się do Tiwanaku (Tiahuanaco). Jest to największy ośrodek kultury andyjskiej z okresu regionalnego (powstały w VI wiek p.n.e), położony w pobliżu jeziora Titicaca na wysokości 3800 m n.p.m.  Został wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.
Taką wycieczkę można wykupić bezpośrednio na Bus Terminal za 60 BOB, osobno należy zapłacić 80 BOB przewodnikowi za wstęp do muzeów. Ja wykupiłem ją w Agencji "Titicaca" (miła uprzejma obsługa), ale jest ich wiele i wszystkie oferują podobną cenę. 

Warto dodać, że Boliwijczycy zauważają i ceną doceniają zamożność turystów. Taki sam wstęp dla nich kosztuje 10 BOB, a dla studentów (Boliwia) 3 BOB. Jest lekka różnica. Ponieważ mój hostel jest blisko wyskoczyłem nieco ogarnąć się i powróciłem na dworzec na 9:00. Wraz z przewodnikiem (po angielsku i hiszpańsku) wyruszyliśmy zwiedzić "ośrodek duchowy i polityczny kultury Tiwanaku".  

"Zachowane ruiny monumentalnych budowli pochodzą z okresu największego rozwoju ośrodka. Zachowane w centrum zabudowania to kompleks dwóch, połączonych ze sobą drogą, zespołów ruin zajmujący powierzchnię ok. 3,0 km2. W skład pierwszego zespołu wchodzą: wzgórze Akapana, Calasasaya, Putuni oraz częściowo zagłębiona w ziemi mała świątynia. Zespół drugi to pozostałości Puma Punku.

czwartek, 30 października 2014

Dzień 23 - Uyuni (Boliwia) Salar de Uyuni & Isla Incahuasi - (Day Tours) Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży




Isla Incahuasi to "wyspa - dom kaktusów" (Inkawasi lub Inka Wasi) lepiej znana jako Isla del Pascado, położona w środku Salar de Uyuni (Boliwia), na terenie największego na świecie płaskiego solniska znajdującego się na wysokości 3656 m n.p.m. Lokalni przewodnicy twierdzą, że Isla del Pascado to "Isla Fish", gdyż patrząc z daleka wygląda jak ryba.

Isla Incahuasi jest bardzo często celem wyprawy wielu turystów przybywających w te rejony świata. Polaków tutaj też nie zabrakło. Polska flaga powiewa przy parkingu, gdzie zatrzymaliśmy się pośród wielu innych w pobliżu. Na wyspie rosną gigantyczne kaktusy (Trichocereus Pasacana), których wysokość potrafi sięgnąć nawet do 10 metrów. Sama wyspa jest pozostałością wulkanu, który był zanurzony na obszarze gigantycznego prehistorycznego jeziora (zdaje się dość dawno temu, bo jak podają badacze szacuje się, że ok. 40 tyś. lat temu). No ja w każdym razie tego nie pamiętam :-).

środa, 29 października 2014

Dzień 22 - El Alto (Boliwia) Niby w La Paz - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Po emocjonującym dniu spędzonym na Drodze Śmierci przyszedł czas poznać inne rejony La Paz. Chcąc nie chcąc wybieram się do jednego z najwyżej położonych miast na świecie El Alto (z hiszpańskiego Wysokie). Formalnie jest ono włączone do La Paz jeszcze w roku 1987, jednak fizycznie jest oddzielone rogatkami kontrolującymi ruch na jedynej drodze łączącej oba miasta. El Alto uważane jest za drugie co do wielkości miasto w Boliwii, położone na wysokości do 4150 m n.p.m. na wyżynie Altiplano w zespole miejskim La Paz. To miejski konglomerat zamieszkany przez ponad 1,6 mln ludzi. Można tam bez problemu dojechać jednym z bardzo wielu busów jadących w kierunku El Alto. Wystarczy ustawić się na drodze wyjazdowej z La Paz, a transport sam nas znajdzie :-).
Ja wybrałem jednak kolejkę linową, bo to dodatkowa atrakcja, a koszt też nie jakiś wielki (3 BOB w jedną stronę). Kolejka linowa to nowy nabytek Boliwii, który kosztował ponoć 234 miliony USD, a otworzył ją 30 maja br. sam prezydent Evo Morales Ayma

wtorek, 28 października 2014

Dzień 21 - La Paz (Boliwia) Droga Śmierci (Yungas Road) - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Coroico to małe miasteczko w prowincji Nor Yungas połączone ze stolicą La Paz słynną Drogą Śmierci

Okrzyknięto ją najbardziej niebezpieczną drogą świata w roku 1995, po tym jak rok w rok ginęło tu po ok. 200 osób, a 12 lat wcześniej zginęło na niej około 300 osób. Droga niekiedy tylko o szerokości 3,5 metra i długa na 64 km kiedyś była jedyną drogą, łączącą północną część kraju ze stolicą Boliwii. Pokonywano ją w obie strony, czasami mijanie dwóch pojazdów było zwyczajnym igraniem ze śmiercią. 

Na dnie andyjskich przepaści pozostały dziesiątki wraków aut osobowych, ale i autobusów, a na jej poboczach do dziś ustawione są krzyże na pamiątkę ofiar, którym nie udało się pokonać zabójczej nawierzchni drogi i jej niekiedy zdradzieckich zakrętów. 

poniedziałek, 27 października 2014

Dzień 20 - La Paz (Boliwia) W kraju "koki" - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Santa Cruz jest główną ulicą, która przebiega przez centralną zonę miasta La Paz. Na tej ulicy i przylegających do niej mieści się mnóstwo małych i większych sklepików, budek i straganów (często wprost na ulicy) na których turyści znajdą wiele pamiątek z pobytu w Boliwii. Ceny są bardzo różne i często zależą od ... widzi mi się :-). Z pewnością trzeba się targować, aby uzyskać odpowiednią lub mieć rozeznanie w innych miejscach bo tam potrafią być np. o połowę tańsze. Dobrze też popatrzeć na wydawaną resztę, bo niektórym wydaje się, że my europejczycy nie potrafimy liczyć. Ja odniosłem bynajmniej takie wrażenie kiedy dwukrotnie zdarzyło mi się otrzymać mniej niż powinno być. Jak zwróciłem uwagę, że się reszta nie zgadza za brakujący 1 BOB wciskano mi jakieś zbędne pierdółki jako wyrównanie (niby nie ma wydać, sugestywnie pokazując puste kieszenie). Nie chodzi tu przecież o jakieś kwoty, ale nie lubię i chyba nikt nie lubi zwyczajnie, na bezczelnego być oszukiwany. Nie byłem wybitny z matematyki, ale jak dla mnie reszta z 10 BOB płacąc pięć to ciągle pięć, a nie cztery. Najlepszy skutek odnosi chęć rezygnacji z zakupu, wówczas znajduje się brakująca reszta bez problemu. 
    

niedziela, 26 października 2014

Dzień 19 - La Paz (Boliwia) Niedzielny relaks - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Względem La Paz mam sporo planów, ale jest niedziela. Dziś nic nie zdziałam, a chciałem zorientować się w cenach i wykupić konkretne wycieczki w jednym z tutejszych biur turystycznych. Pozostawiam to na jutro, a dziś tylko relaks: spacer i odpoczynek, a przynajmniej tak planuje. Choć samopoczucie znacznie lepsze nie planuje żadnego poważniejszego wysiłku. Blisko hostelu znajduje niby restauracje (coś na wzór polskiego baru mlecznego). Zamawiam niedzielny rosół. Nazwałbym go zupa, bo zawartość to owszem i kurczak, ale też bliżej nie określone dodatki - ogólnie zupa jest dobra i całkiem spora porcja (koszt 12 BOB). Jednak przemierzając miasto znajduje prawdziwe eldorado jeśli chodzi o możliwość wyżywienia. To tradycyjna kuchnia Boliwii. Nad główną ulicą w La Paz, która na różnych odcinkach zmienia swoją nazwę na długości Perez Valazco  rozciąga się most. Jest to kładka dla pieszych, którą od strony ul. Comercio dojdziemy do mercado Lanza La Paz (rynek)

sobota, 25 października 2014

Dzień 18 - La Paz (Boliwia) - Najwyżej położona stolica na świecie - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


La Paz - to największe miasto Boliwii, położone w Andach Środkowychu podnóża masywu wulkanicznego Illimani, które liczy około 1,1 miliona mieszkańców (a razem z przedmieściem El Alto to ponad dwumilionowa aglomeracja miejska). Z racji swojego położenia na wysokości od 3600–4100 m n.p.m to najwyżej położona stolica na świecie. Powszechnie wiadomo że stolicą konstytucyjną jest Sucre, jednak w tej w La Paz ma siedzibę rząd Boliwii (Wielonarodowego Państwa Boliwia).Po 4 lotach począwszy od wylotu z Iguazu wylądowałem w La Paz. Podróż ta zajęła mi 19 godzin. Nie było to wyjątkowo udane rozwiązanie logistyczne, ale wynikało z racjonalnych decyzji podjętych w danej chwili. Najbardziej namieszał Aerocon (niewielka boliwijska linia lotnicza z dorobkiem 6 samolotów, ja nazwałbym awionetek), który poinformował mnie o zakupie biletów dwa tygodnie po transakcji, która myślałem, że jest nieaktualna, bo na potwierdzeniu pisało, że nie jest to bilet dopóki nie zostanie dokonana zapłata. Na e-maila z zapytaniem nie raczyli odpowiedzieć, a o zapłacie przypomnieli sobie po 14 dniach pobierając kasę z karty, kiedy to miałem już inne plany. Ponieważ jeszcze wcześniej Tripsta anulowała mi dwukrotnie zakup biletu na tej samej trasie była pechowa od samego początku.

piątek, 24 października 2014

Dzień 17 - Iguazu (Argentyna) - Cataratas del Iguazú (agein) - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

W piątkowy poranek wstałem bardzo wcześnie. Po wczorajszej dawce emocji wizualnych mam mętlik. Dwa różne światy i dziesiątki obrazów przewija się w mojej głowie niczym taśma. Na śniadaniu jednak natknęło mnie i zapadła decyzja. Mimo, że "czasu mam jak na lekarstwo" jadę nad wodospady !. Tym razem odwiedzę je po stronie argentyńskiej. Szybo pakuje się, oddaje pościel i klucze, by za kilka minut znaleźć się na przystanku przy drodze w kierunku lotniska. Po drodze autobus odbija do parku. W kilkanaście minut jestem na miejscu. Teraz wystarczy wydać 215 ARS i wejść do środka, co też czynię, żeby za kilka chwil ponownie podziwiać Cataratas del Iguazú. 


czwartek, 23 października 2014

Dzień 16 - Parque Nacional Iguazu (Brazylia) & Ciudad del Este (Paragwaj) - Dwa różne światy - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży





To miejsce, którego nie mogłem się doczekać ... Iguazu Falls - New 7 Wonders of Nature wyłonione współcześnie (2007-11) w celu stworzenia listy siedmiu cudów natury wybranych w globalnym sondażu, zorganizowane przez tę samą grupę co New 7 Wonders of the World campaign. 


Do Iguazu przyleciałem z przewoźnikiem LAN Airlines specjalnie z Buenos Aires rezygnując częściowo z pobytu w tym mieście dla tych niezwykłych, niecodziennych i fascynujących widoków, które stworzyła natura. 

środa, 22 października 2014

Dzień 15 - Montevideo i Buenos Aires (South America) - Powrot do Buenos - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Dzisiejszy dzień spędzam trochę w Montevideo, trochę w Buenos Aires, a jeszcze trochę w podróży (pomiędzy tymi stolicami). Bilet powrotny mam na 14:00 uznałem zatem, że zdążę połazić po Montevideo. Wykwaterowałem się z pokoju, pozostawiłem bagaż i ruszyłem na miasto, a właściwie na plażę bo długi na kilka km deptak to prawdziwy skarb tego grodu. Wycieczka była przednia, ale trochę męcząca z uwagi na mocno dające o sobie znać słoneczko, które aż prosi się o pozostanie na plaży. Dla Urugwajczyków, to chyba jednak nie sezon bo na samej plaży tłumów nie ma. W dodatku te odległości ... W drodze powrotnej skorzystałem z autobusu miejskiego. Tabor samochodowy tutaj jest różny, ale ten którym jechałem z pewnością pamięta wczesne czasy PRL-u w Polsce.



wtorek, 21 października 2014

Dzień 14 - Casapueblo & Punta del Este (Urugwaj) Perła Urugwaju - Day Tours - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


Casapueblo (hotel / kawiarnia / muzeum / galeria sztuki) położony jest ok. 13 km od Punta del Este w Punta Ballena. Został zbudowany przez urugwajskiego artystę Carlos Páez Vilaro. Zanim ją zakończono budowa trwała 36 lat. Casapuebo było warsztatem, ale i domem artysty, który zamieszkiwał tu do ostatnich swoich dni. Dożywając sędziwego wieku ponad 90 letni Carlos (abstrakcjonista, malarz, garncarz, rzeźbiarz, pisarz, muralist i konstruktor) zmarł całkiem niedawno bo 24 lutego 2014 roku. 

poniedziałek, 20 października 2014

Dzień 13 - Montevideo (Urugwaj) We Wschodniej Republice Urugwaju - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

... co tu dużo pisać. Dziś wybieram się do Montevideo w Urugwaju, aby zdobyć flagę tego kraju  zaglądając do samej stolicy :-). 

Na tym mógłbym zakończyć posta, ale chce się podzielić spostrzeżeniami z tego państwa, bo już z samej nazwy wciąż jest dla mnie egzotyczny jak przed laty, kiedy próbowałem sobie wyobrazić gdzie to w ogóle jest. 

Wg. Wikipedii "Urugwaj (Uruguay, Wschodnia Republika Urugwaju – República Oriental del Uruguay) – państwo w Ameryce Południowej, nad Atlantykiem, graniczące z Argentyną od zachodu i Brazylią od północy. Stolicą państwa jest Montevideo, port atlantycki u ujścia La Platy. Po drugiej stronie tego estuarium leży stolica Argentyny – Buenos Aires. Dawniej Urugwaj stanowił część Wicekrólestwa La Platy i nosił nazwę Banda Oriental (Brzeg Wschodni)". La Plata jest najszerszą rzeką świata. Na wysokości Montevideo ma  ponad sto kilometrów szerokości, a w Punta del Este, aż trudno uwierzyć - ponad dwieście.

niedziela, 19 października 2014

Dzień 12 - Buenos Aires (Argentyna) Przede wszystkim La Boca - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


Rankiem z Santiago Beckpackers Hostel na przełaj przez miasto na piechotę wyruszyłem w okolice stacji metra Los Heroes, skąd cyklicznie odjeżdżają autobusy Centropuerto do Aeropuerto Internacional Comodoro Arturo Merino Benítez (SCL). Wybrałem się nieco wcześniej, bo nie byłem pewien jak działa rozkład niedzielnych odjazdów. Jednak okazało się, że autobus już czekał na mnie, a jak tylko za kilka minut podjechał kolejny wyruszyliśmy w stronę lotniska niemal pustym autobusem. Lot ARG 2281 Aerolineas Argentinas z Santiago do Buenos Aires realizowany przez znany mi już Austral Lineas Aereas, którym leciałem z Sao Paulo także do Buenos.   

sobota, 18 października 2014

Dzień 11 - Santiago (Chile) Na zakończenie pobytu La Moneda - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


Sobota 18 października 2014' - ostatni dzień w Santiago, ostatni dzień w Chile (jutro z samego rana wylatuję do Argentyny). Kończy się moja przygoda z tym krajem. Dzień był łaskawy i dostarczył mi dużo wrażeń, ale nie były to emocje typu "przemyt rodzynek", czy coś w tym rodzaju :-). Na zakończenie wizyty odwiedziłem podziemia pod Pałacem Prezydenckim - Centro Cultural Palacio de La Moneda. Tutaj urządza się czasowe wystawy artystyczne i kulturalne. W środku znajdują się sklepy z rzemiosłem artystycznym i pamiątkami o dość szerokim wyborze. 


piątek, 17 października 2014

Dzień 10 - Santiago (Chile) Dzień jak co dzień - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Chile, Santiago: Academia de Bellas Artes (Narodowe Muzeum Sztuk Pięknych)


Po wczorajszych wieczornych rozmyślaniach postanowiłem będąc w Buenos Aires (Argentyna) uderzyć jednak na wodospady Iguazu. Ponieważ miałem już bilet w jedną stronę (skomplikowana historia z trasą podróży, którą musiałem z przyczyn niezależnych ode mnie zmienić) udałem się w Santiago do jednego z biur LAN Airlines w centrum miasta, aby sprawdzić czy da się zmienić datę wylotu i zakupić bilet powrotny. Może to nie Ryanair i nie weźmie fortuny za zmianę. Na miejscu okazało się, że nie ma żadnych problemów. Sama zmiana kosztowała 36 USD, a zakup biletu powrotnego 186 USD. Nie jest tanio, ale taniej niż gdzie indziej i w ogóle możliwe. Duże przestronne biuro i miła obsługa. To czego nie udało mi się zrobić z Polski, ani na lotnisku w Buenos Aires (tu chcieli za drogo) zrobiłem w Chile (taniej o 60 USD). Dzięki temu mam już dokładnie sprecyzowaną i domkniętą dalszą podróż i wygląda na to, że uda mi się zrealizować pierwotne plany zahaczając dodatkowo o Paragwaj, którego w obecnym rozkładzie lotów nie zdołałbym odwiedzić. 

środa, 15 października 2014

Dzień 08 - Valparaiso & Viña del Mar (Chile) - Day Tours - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Czas ruszyć poza miasto. Wybór nie był  trudny. Względnie blisko i ponoć ciekawe. Ok. 300 tysięczne Valparaiso (z hiszp.: rajska dolina). W każdym razie brzmi nieźle. 
  W roku 2003 zabytkowe dzielnice Valparaiso wpisane zostały na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a sam Port w miasteczku należy do największych w całej Ameryce Południowej. 

Aby poruszać się komunikacja autobusową w Santiago trzeba nabyć specjalną kartę, którą się w miarę potrzeb uzupełnia i kasuje (elektroniczny czytnik) przy wejściu do pojazdu. Pozostało więc mi metro na które podobnie można kupić kartę wielorazowego przejazdu, ale też jednorazowy bilet. Ten mi najbardziej odpowiada, bo niczym mnie nie wiąże. 

wtorek, 14 października 2014

Dzień 07 - Santiago (Chile) - San Cristóbal Hill - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Hostel w którym się zakwaterowałem mieści się blisko stacji metra Santa Ana, skąd można dojechać w dowolne miejsce w Santiago. Jako cel na wtorkowy piękny dzień obrałem San Cristobal Hill, czyli Wzgórze San Cristóbal. Na jego szczyt można dojść pieszo, wjechać samochodem przez drogę łączącą Santiago z Metropolitan Park (największy park publiczny w Santiago, inaczej Parque Metropolitano) lub też Kolejką linową. Z racji, że mam mnóstwo czasu zdecydowałem się na wejście pieszo. San Cristobal Hill to wzgórze w środkowo -północnej części Santiago wznoszące się na wysokość 880 m n.p.mNa jego szczycie znajduje się sanktuarium z 22 metrowym posągiem (8,3 metra sama figura plus 14 metrowy cokół ważącym ponad 36 ton). 

poniedziałek, 13 października 2014

Dzień 06 - Santiago (Chile) Przemytnik z Polski - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


Wylot z Sao Paulo na pokładzie Beoinga 737-800 z nowym, dla mnie przewoźnikiem Austral zaplanowany na 2:00 w nocy odbył się z ponad godzinnym opóźnieniem. Załoga w trakcie lotu zaserwowała ciastko i napoje. Bladym świtem zjawiłem  się na lotnisku (EZE) w Buenos Aires. Do kolejnego lotu miałem jeszcze trochę czasu. Nieco wyspany poszwendałem się po jego zakamarkach, aby nieco później zakupić kartki pocztowe, zaadresować popijając dobrą kawę w jednej z tutejszych knajpek. Specjalnie poczekałem po stronie przylotów do godziny 9:00 kiedy to otwierają tutejszy mały lotniskowy punkt pocztowy, który wypatrzyłem. Kiedy okazało się, że o dziewiątej nikt go nie otwiera, zasięgnąłem języka na stoisku obok. Uprzejma pani wytłumaczyła mi, że akurat w poniedziałki jest on nieczynny, co pisze na drzwiach :-). Hehe, pewnie ze znajomością hiszpańskiego sam bym to wyczytał, a tak ... (wprawdzie mam ze sobą słowniczek i rozmówki, ale do tak złożonego słownictwa jak dni tygodnia nie dobrnąłem) :-). Wysyłka pocztówek z Argentyny, która jest dla mnie priorytetem musi niestety poczekać (o tydzień, kiedy tu ponownie powrócę). Jako, że bilet z Buenos Aires do Santiago otrzymałem  jeszcze w Sao Paulo od Austral (a właściwie LAN) udałem się bezpośrednio do właściwego gate. Tu usłyszawszy dwukrotnie wyczytywane jakby moje nazwisko, podszedłem do punktu odprawy, gdzie zwyczajnie odnotowano moją obecność (co za troska) :-).

niedziela, 12 października 2014

Dzień 05 - São Paulo (Brazylia) Metropolia bezdomnych - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

São Paulo to największe miasto Ameryki Południowej, wielka metropolia położona nad rzeką Tietê, niedaleko wybrzeża Oceanu Atlantyckiego (liczy 1523 km², przy zaludnieniu ok. 12 milionów). Miasto jest jednym z największych ośrodków przemysłowych i handlowych Brazylii (m.in. specjalizuje się handlem kawą). Tu znajdują się największy uniwersytet w Brazylii i jeszcze trzy mniejsze, 5 linii metra oraz dwa porty lotnicze: 
1. port lotniczy São Paulo-Congonhas (CGH) 8 km od centrum, obecnie obsługujący ruch krajowy, na który przyleciałem z Rio de Janeiro 
2. drugi większy, São Paulo-Guarulhos (GRU) im. Gubernatora Andrégo Franca Montoro'ego  międzynarodowy lotnisko położony w dzielnicy Cumbica miasta Guarulhos, 25 km na północny wschód od centrum, z którego dzisiaj w nocy wylatuję do Santiago de Chile (Chile) przez Buenos Aires (Argentyna). 



sobota, 11 października 2014

Dzień 04 - São Paulo (Brazylia) Pierwsze wrażenie - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży



Opuszczając przepiękne Rio de Janeiro mam pewien niesmak. Jestem tu stanowczo za krótko. Loty warunkują jednak moją dalszą podróż i niestety nie mogę sobie pozwolić na zmianę. Wylatując z Rio de Janeiro po rzuceniu okiem na legendarną dzielnicę Lapa docieram na bliższe centrum lotnisko Sants Dumont (w zasadzie na piechotę). Dojście do samego lotniska nie było praktycznie oznaczone co utrudniało jego odnalezienie. W znalezieniu lotniska pomagają mi sympatyczni Brazylijczycy uprawiający jogging. Dwaj panowie postanowili nagiąć nieco swoją trasę i mnie podprowadzić do "bram samego portu", żwawo maszerując przez kręte zakamarki tej części Rio. Jak mówili długo trzeba by tłumaczyć ...    

piątek, 10 października 2014

Dzień 03 - Rio de Janeiro (Brazylia) Ogród Botaniczny i plaże Rio - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży


Nie ma drugiego miasta na świecie, w którym jest tyle plaż (ponoć aż 37). W Rio de Janeiro mamy w dodatku dwie z tych najsłynniejszych: Copacabana i Ipanema. Dziś postanowiłem sprawdzić jak wyglądają i czy zasługują na pozytywna ocenę, bo tylko na takie natrafiłem. Zanim się jednak tam wybiorę, zahaczę o Ogród Botaniczny, bo czytałem ze wart uwagi.


The Botanical Garden - Ogród Botaniczny, to miejsce w którym znajduje się ok. 6,5 tys. gatunków roślin, różnorodne ptaki, a także zaawansowany badawczy instytut botaniczny. 

Aktualnie (październik 2014) bilet kosztuje R$ 7 (BRL), a jak masz mniej niż 7 lat lub więcej niż 60 zwiedzasz za free. Czynny jest z wyłaczeniem poniedziałków od godz. 8 do 17.

http://www.metrorio.com.br/NavegueRio/PontosTuristicosInterna?p_ponto=20 (link)

czwartek, 9 października 2014

Dzień 02 - Rio de Janeiro (Brazylia) Cudowne oblicze "styczniowej rzeki" Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

Rożnica czasu zrobiła swoje, jednak nie bardzo mogę zasnąć. Myśli o tym co mnie czeka jest silniejsza. Wczesnym rankiem wstaje i zaczynam działać. Plan jest nazwałbym poważny: - wymiana waluty, - wysyłka pocztówek, - Głowa Cukru, - Marakana, i oczywiście Corcovado.

Rio de Janeiro znaczy "styczniowa rzeka". Taką nazwę zafundował miastu portugalski kapitan jednego z okrętów, odkrywca tej części ogromnej Brazylii - Gaspar de Lemos. Facet się lekko mówiąc z ta nazwą zagalopował, bo nic nie wiadomo, aby w Rio de Janeiro kiedykolwiek rzeka była. Może po długim rejsie miał kłopoty ze wzrokiem, a może był lekko "zmęczony". Dziś nie ma to jednak znaczenia, bo nazwa ze stycznia roku 1502 pozostała niezmieniona od kiedy to odkrywca wpływając do zatoki Guanabara, uznał ją za ujście rzeki.  Rio de Janeiro w swojej historii zapisało się do roku 1960 jako stolica Brazylii. Mieszka tu jedenaście razy więcej ludzi na jednym km² niż w stolicy, ale pod względem obszarowym ustępuje pierwszeństwa pięć razy większemu miastu - Brasilia (notabene wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO).