poniedziałek, 20 października 2014

Dzień 13 - Montevideo (Urugwaj) We Wschodniej Republice Urugwaju - Ameryka Południowa 2014' - zapiski z podróży

... co tu dużo pisać. Dziś wybieram się do Montevideo w Urugwaju, aby zdobyć flagę tego kraju  zaglądając do samej stolicy :-). 

Na tym mógłbym zakończyć posta, ale chce się podzielić spostrzeżeniami z tego państwa, bo już z samej nazwy wciąż jest dla mnie egzotyczny jak przed laty, kiedy próbowałem sobie wyobrazić gdzie to w ogóle jest. 

Wg. Wikipedii "Urugwaj (Uruguay, Wschodnia Republika Urugwaju – República Oriental del Uruguay) – państwo w Ameryce Południowej, nad Atlantykiem, graniczące z Argentyną od zachodu i Brazylią od północy. Stolicą państwa jest Montevideo, port atlantycki u ujścia La Platy. Po drugiej stronie tego estuarium leży stolica Argentyny – Buenos Aires. Dawniej Urugwaj stanowił część Wicekrólestwa La Platy i nosił nazwę Banda Oriental (Brzeg Wschodni)". La Plata jest najszerszą rzeką świata. Na wysokości Montevideo ma  ponad sto kilometrów szerokości, a w Punta del Este, aż trudno uwierzyć - ponad dwieście.


Pierwotnie planowałem odwiedzić wyłącznie Colonia del Sacramento, bo stare miasto tej miejscowości jako jedyne w Urugwaju zostało wpisane (w roku 1995) na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jednakże poszukując środka komunikacji znalazłem firmę Seacat, która w swojej ofercie zaproponowała prom z Buenos Aires do Colonia del Sacramento oraz dalej do Montevideo (autobus) w cenie podobnej do samego promu do Colonia del Sacramento. Nie było się nad czym zastanawiać - wybrałem Montevideo. Zawsze intrygowało mnie to miasto, postanowiłem sprawdzić jak tam jest. Stąd również można wyruszyć dalej, np. do Punta del Este i tak też zrobiłem, ale po kolei. 
Peso urugwajskie (UYU) = 7,11 PLN. Aktualny kurs - (link


Rano na 8:30 wstawiłem się na przystań Buquebus w Buenos Aires, z której wypływa prom do Colonia del Sacramento. Sprawdziwszy na mapie odległość dotarłem tam na piechotę podziwiając po drodze miasto i malowniczą część portową Buenos. Tutaj na podstawie potwierdzenia zakupu dokonanego u przewoźnika Seacat wystawiono mi bilety na prom na trasie Buenos Aires - Colonia del Sacramento i na autobus: Colonia del Sacramento - Montevideo, plus bilety powrotne. Na miejscu odbyła się odprawa celna Argentyńsko - Urugwajska, aby w Colonia del Sacramento opuścić prom bez zbędnych formalności. W zasadzie jeszcze nie opuściłem Argentyny, ale mam już potwierdzenie pobytu w Urugwaju :-). Prom jak to prom bez rewelacji, ale co ciekawe pełny. Nie widziałem pustych miejsc, a to chyba szczyt sezonu nie jest. Jak tylko prom wypłynął swój biznes rozpoczyna sklep wolnocłowy, który cieszy się sporym powodzeniem. Jak dla mnie może poza alkoholem generalnie drogo. Ale tego pierwszego nie planuje zakupować, więc nie kupuje niczego. 




Przesiadka w Colonia del Sacramento odbywa się bardzo sprawnie. Podstawionych jest kilka autobusów i jak tylko zapełni się bieżący, odjeżdża i podjeżdża kolejny. Podróż promem trwa 1 godzinę, a dalsza autobusem dodatkowo 3,15 h. Zwłaszcza na samym początku za oknem ciekawe krajobrazy i zabudowania. potem długo długo nic, aż przed bliżej zaczynają się pokazywać pierwsze wsie czy tez małe miasteczka. Autobus przybywa na Tres Cruces Bus Station (Trzech Krzyży), w okolicy której dokonałem rezerwacji hostelu.   

Na nocleg pośród licznych hosteli w Montevideo wybrałem Che Lagarto Hostels. To sieć hosteli, która działa w wielu miastach Ameryki Południowej. Dopiero co właśnie nocowałem w Che Lagarto w Buenos Aires. Jak dla mnie bardzo fajne miejsce, tanie, bardzo miła atmosfera w hostelu i przesympatyczna obsługa. Na Dachu budynku jest extra miejscówka, gdzie wieczorami tętni życie. W Che Lagarto poznałem fajnych ludzi, np. ze znanej mi już Brazylii (przy którym wyglądam jak lekko niedożywiony), czy też kompletnie egzotycznej dla mnie Nikaraguy (przy którym jestem jakby wielkoludem) :-). Jak mówią: "podróże kształcą" więc korzystam z okazji, by zamienić te słowa w czyn.
   

Z mapką Montevideo wybrałem się na zwiedzanie miast. Od samego początku był to pieszy intuicyjny przemarsz przez miasto. Nie jest ono małe, ale w odnalezieniu się w jego gąszczu bardzo proste. Ulice ciągną się przez długie kilometry, co sprawia wrażenie, że wiesz gdzie jesteś i nie trudno odnaleźć drogę powrotną. Miasto bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Czytając różne wpisy na blogach, forach miałem wyobrażenie raczej niebezpiecznego molocha, a tym czasem okazuje się interesującą miejscowością, w której odkrywam ciekawe miejsca i ogólnie mi się podoba. Nie mam żadnych obaw o bezpieczeństwo, ludzie są mili i uprzejmi. Chętnie pomagają np. w odnalezieniu drogi, choć jeśli gdzieś w ogóle pytam, to raczej dla potwierdzenia tego co sam uważam niż faktycznego poszukiwania drogi. Już podczas przejazdu do Montevideo miałem okazję rozmawiać z jednym z Urugwajczyków, który był bardzo pomocny i po przyjeździe do miasta pokazał mi na dworcu gdzie, co i jak - udzielając przydatnych wskazówek.    



Podobnie jak miasta europejskie Montevideo ma miejsce, gdzie można wyrazić i utrwalić emocje miłosne. Tyle, że nie jest to tradycyjny mostek, ale fontanna, która zwraca uwagę wielu przechodniów. Musiałem poczekać dobra chwilę, aby zrobić zdjęcie bez pozujących przy niej postaci. 

Bez problemu też w informacji turystycznej, którą spotkałem spacerując tą ulicą można otrzymać mapkę miasta, czy innych atrakcji Urugwaju lub zasięgnąć interesującej nas porady. Personel jest bardzo przyjazny i uśmiechnięty.  




Palacio Estévez – najstarsza siedziba prezydenta republiki Urugwaju z roku 1873. 



Palaza Independencia (Plac Niepodległości) - główny plac w Montevideo. Tutaj zaczyna się główna ulica miasta - Avenida 18 de Julio. Brama La Puerta de la Ciudadela to pozostałość z muru obronnego. Z budynków obronnych do dziś pozostała Cytadela, która stanowi jakby łącznik centrum Montevideo ze Starym Miastem. 




Palacio Salvo - budynek w Montevideo, stanowiący siedzibę władz lokalnych. Zlokalizowany jest przy na skrzyżowaniu głównej ulicy miasta Avenida 18 de Julio i Plaza Independecia w barrio Ciudad Veja (najstarszej części miasta). To wg mnie choć nie jedyne, to najciekawsze miejsce w Montevideo.  





Torre Antel - wieżowiec w Montevideo. Ma 35 pięter i 158 m wysokości, a tym samym jest najwyższym budynkiem w Urugwaju. 

Bardzo trafnie o Montevideo i Urugwaju napisał Marcin Mroczko na onet.podróże. Poniżej cytuje tylko cześć artykułu, ale polecam całość (link): 
"W ostatnim czasie, Urugwaj przebija się na czołówki gazet i serwisów internetowych w Polsce i Europie głównie z dwóch powodów:legalizacji marihuany i wyjątkowego prezydenta kraju - José Alberto Mujica. Doniesienia o legalizacji konopi przekazywane były w żartobliwym tonie - oto kolejne miejsce gdzie można legalnie zakupić i zapalić "skręta". Nie jest to jednak zadanie łatwe, a dla turysty wręcz niemożliwe. Zakupu mogą dokonać tylko obywatele Urugwaju, którzy ukończyli 18 lat i zarejestrowali się w sieci aptek. Jednocześnie dozwolona jest uprawa krzewów konopi indyjskiej na własny użytek (maksymalnie 6 krzewów rocznie) oraz powoływanie „klubów palacza” (limit uprawy krzewów przez klub to 99 krzewów).
Konopny raj na ziemi? Pewnie tak, ale przebywając w Montevideo, ma się poczucie bycia na nieustannym „haju” bez żadnego wspomagania – to wynik specyficznego klimatu, luzu mieszkańców i pocztówkowych widoków. Wciąż najczęściej spotykany tu zapach to wynik opalania grilla, specyficznie pachnącym węglem drzewnym z eukaliptusa a, nie efekt palenia cannabis.
Drugi powód, dzięki któremu pisze się o Urugwaju to postać José Alberto Mujica –el Pepe - aktualnego prezydenta. Urodzony w chłopskiej rodzinie o aparacji sypatycznego dziadka, spędził ponad 14 lat w więzieniu w związku z działalnością polityczną. Urugwajski Wałęsa. Mujica, obecnie już 79-letni – do pracy jeździ starym volkswagenem, spotyka się z rockowymi zespołami na koncertach („Podoba mi się, tylko trochę za głośno gracie” – to słowa skierowane do muzyków Aerosmith), 90% pensji oddaje najbiedniejszym („Więcej nie potrzebuję. 
Są ludzie, którym znacznie gorzej się żyje”) a po pracy hoduje chryzantemy i pomaga sierotom. Podczas ostatniej ciężkiej zimy (bardzo zimne, całe ZERO stopni, to tu prawdziwy kataklizm) udzielił noclegu bezdomnym w pałacu prezydenckim w Prado. Jego poprzednik, a zapewne i następca po wyborach w 2015 roku - Tabaré Vázquez – także jest nietypową personą. Z zawodu lekarz onkolog, po dojściu do władzy wprowadził całkowity zakaz palenia w zamkniętych miejscach publicznych, a jako prezydent – nie porzucił swojej praktyki lekarskiej, pracując jeden dzień w tygodniu w szpitalu Medica Uruguaya". (źródło: onet.podróże)




Ciekawe / przydatne linki:
--------------------------
http://www.timeanddate.com/worldclock/uruguay/montevideo
http://www.wakacjezprzewodnikiem.pl/ameryka-poludniowa/urugwaj-przewodnik.html
https://www.youtube.com/watch?v=CYXs-KKt2mI (link) filmik prezentujący Montevideo
http://podroze.onet.pl/montevideo-urugwaj-atrakcje-przewodnik-po-miescie/lkw4d (link) ciekawy artykuł
https://www.youtube.com/watch?v=Zea2SVbChf0 (linkUruguay - Montevideo, Walking tour
https://www.youtube.com/watch?v=Igb0e7qixeo (link) - Montevideo, Bus tour


Orientacyjne koszty:
--------------------
Seacat (prom + bus) - Buenos Aires - Colonia del Sacramento - Montevideo (& return) - 265 PLN
autobus miejski 23 UYU 


Więcej zdjęć z: Montevideo (Urugwaj)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz