sobota, 21 czerwca 2014

Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) W krainie luksusu "Od Estonii do Japonii (czerwiec 2014')"

Abu Zabi nazywane także Abu Dabi lub Abu Dhabi (a jak komuś mało to, arab. أبو ظبي) stolica i główne miasto Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także emiratu o tej samej nazwie. Abu Zabi to drugie pod względem ludności miasto kraju (po Dubaju) położone na wyspie Abu Zabi oraz kilku mniejszych przybrzeżnych wyspach w Zatoce Perskiej i na stałym lądzie. Połączone jest z lądem trzema mostami: Mussafah Bridge, Maqta Bridge i Sheikh Zayed Bridge.



Realizując rejs powrotny z Japonii (Tokio) do Niemiec (Frankfurt) zaplanowałem stopa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (Adu Dhabi). Kupując bilet miałem zdaje się 3 możliwości. Wybrałem tą optymalną dla siebie (całodobowy pobyt w stolicy ZEA), grzech nie skorzystać z takiej okazji zwłaszcza, jak jest to zwyczajnie w cenie i w dodatku po drodze.  Z Tokio do Abu Dhabi (AUH) przyleciałem po 4:00 w nocy. W zasadzie wyspałem się w samolocie, poznałem tutejsze lotnisko, wybrałem pieniądze z bankomatu, zabezpieczyłem się w mapki miasta i gotowy czekałem na poranek. Już kilka minut po szóstej z pod terminala lotniska autobusem A1 pojechałem do centrum (koszt 4 AED). Trzeba mieć raczej wyliczone pieniądze, bo kierowca jak dostał do ręki 100 AED, które wypłacił mi bankomat zachowywał się trochę jakbym dołożył mu sporo pracy długo marudząc coś pod nosem, po czym wydał mi z 5 :-). W żaden sposób nie mogłem się z nim dogadać dokąd on jedzie. Wprawdzie miałem mapkę i opis na przystanku, ale ten nie bardzo odzwierciedlał nazwy na mapie stąd moje pytania. Niestety na mapie znał się tyle co ja na szydełkowaniu. Ze zdumieniem wykręcał ją na jednym z przystanków (góra, dół) absorbując uwagę chyba wszystkich pasażerów po czym jak udało mu się ustalić jak powinna być ułożona (to jedyny jego sukces) to beztrosko rozłożył ręce dając do zrozumienia, że nic nie poradzi. Wysiadłem na czuja przy Abu Dhabi Mall, bo zgodnie z mapą autobus kieruje się jakby ponownie na lotnisko. Abu Dhabi Mall to spory kompleks handlowy (o dość interesującym wyglądzie) o którym czytałem wcześniej, ale czynny od godz. 10:00. Ja tu nadgorliwie dotarłem już o 7:00, ale na lotnisku miałem wrażenie, że marnuje czas.  

Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) - Centrum Handlowe Abu Dhabi Mall

Parę fotek (no dobra, może kilkanaście) i ruszam do pierwszego wybranego punktu na mapie, a jest nim Port Zayed i Mina Port Zayed. Na mapce wygląda dość futurystycznie, niestety w rzeczywistości nie zachwyca. Niby nieduża odległość na mapie to w rzeczywistości ok. 6 km odcinek, który przebyłem piechota aby się tam pojawić. Jedyny plus to, że spotkałem sklep spożywczy, w którym zaopatrzyłem się w picie bo tu już od samej siódmej rano słońce operuje bez zahamowań. Nie wiem ile było stopni w południe ale moje tkanki mówią mi że ok. 40. Zwyczajna patelnia, można by nie do końca nawiązując do polityki zapytać - jak tu żyć ?. Zakup na początku wydawało mi się nadmiernej ilości picia był też dobrą decyzją bo do samego późnego popołudnia nie spotkałem ani jednego sklepu, gdzie mógłbym uzupełnić płyny. Piątek to w ZEA święto więc tym bardziej.
 






Trzeba jednak przyznać, że przede wszystkim w tej części miasta to jeden wielki plac budowy. Wszędzie wszechobecne dźwigi wyłaniają się niemal za każdego budynku. Pewnie za rok, może dwa będzie można tu zobaczyć okazałe piękne budowle, ale póki co trzeba zadowolić się innymi dzielnicami. Wydana mała mapka Abu Zabi pewnie uwzględnia już ukończenie prac ukazując nowoczesne okazałe budowle których zwyczajnie jeszcze nie są gotowe, albo ja nie zdołałem ich zauważyć (wyobrazić sobie).  Powracając z portu nieco rozczarowany miejscem, do którego się udałem ruszyłem wzdłuż wybrzeża. To od pierwszej chwili wydało mi się  ładne, zadbane i wciągające. Jak się później okazało w swoim blisko 11 km spacerze z Portu Zayed do samego Hotel Emirates Palace ciągnie się przepiękna promenada z palmami, przystrzyżoną trawą, fontannami i licznymi czynnymi plażami po drodze. Te są prywatne ale i publiczne. Na takiej zatrzymałem się na kąpiel nad Zatoką Perską. Plaża czysta, ratownik na miejscu, przebieralnie prysznice, czysta błękitna woda. Choć nie przepadam za kąpielą w zimnej wodzie, przy tym gorącu taka właśnie mi się marzyła, a tu jak nigdy woda okazała się być jakby podgrzewana :-).  No ale co się dziwić. Słońce operuje, a cienia jak na lekarstwo czasami pod jakąś palmą, ale szału nie ma. Do południa na promenadę pada nieco cienia, a dają go rosłe wieżowce do których w pobliże jednak najpierw trzeba dojść.
 

W szczycie znalazłem ustronne miejsce na jednej z ławeczek i zaliczyłem dwugodzinną drzemkę, która jak lekarstwo, postawiła mnie ponownie na nogi. Słoneczko nie poddaje się, grzeje jak zwariowane, ale na szczęście w granicach 17-18 ustępuje. Znalazłem też jakiś punkt gastronomiczny gdzie można zakupić zimną colę - smakuje niczym rajski koktajl. Znalazłem też, sposób na uzupełnienie zapasów wody. Na plażach znajdują się duże 15L butle z wodą pitną dla plażowiczów i można uzupełnić swoje zapasy. Fajnie bo tej idą nieprawdopodobne ilości. Co raz też, aby się "nie zapalić" używam do schłodzenia się wody z fontann. 
  
 
Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) - The Landmark (72 piętra przy wysokości 324 m)




Ciekawostką jest fakt, że w Abu Zabi kobiety mają swoją plaże, tylko dla kobiet. Podobnie się ma sytuacja w publicznych autobusach. Pierwsza 1/3 autobusu (z przodu) ma naklejki na szybach, które mówią że mogą przebywać tu tylko kobiety. Pierwszy raz niemal w pustym autobusie siedząc sobie zwróciła mi uwagę dziewczyna, że to miejsce dla kobiet. Oczywiście ustąpiłem choć nieco byłem zdziwiony bo autobus niemal pusty, ale myślałem, że to dla ciężarnych. Jednak jadąc ponownie miejskim autobusem zakupiłem bilet (a właściwie wrzuciłem 2 AED do skrzynki, co zastępuje bilet) i uważnie rozglądnąłem się wokół stwierdzając, że jestem jedynym facetem w tej części pojazdu, a zanim zdecydowałem się przejść do środka pojazdu, już młoda kobieta poczyniła mi uwagę, że to miejsce nie jest dla mnie. Początkowo myślałem, że przeszkadza jej mój plecak, ale miejsca na bagaż były zajęte przez siedzące tam kobiety, no ale w końcu zaskoczyłem dokładnie przyglądając się naklejką na szybach, jestem tu:  "persona non grata" ... . 


No cóż, różne są zwyczaje i trzeba to uszanować, choć wydzielenie miejsca z przodu pojazdu dla kobiet wydaje się być nieco absurdalne, bo przecież trzeba zapłacić za bilet, a robi się to z przodu pojazdu. Tubylcy mają jednak i na to sposób, otóż jeśli mają jakieś bilety okresowe to wsiadając środkowymi drzwiami pokazują je tak, aby kierowca dojrzał w lusterku, a jeśli płacą za przejazd gotówką wrzucają kasę do skrzynki i wycofują się z przednich drzwi, aby wsiąść środkowymi. No, można i tak :-)        










Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) -  Hotel Emirates Palace

W stolicy ZEA znajduje się także najbardziej luksusowy hotel na świecie Emirates Palace. Ta nieco droga budowla kosztowała ponad 3 miliardy USD, a swoją czołową pozycję zajmuje od roku 2005 zastępując budowlę również z ZEA, a znajdującą się w Dubaju. Jak podaje Wikipedia: "Hotel stosuje własną klasyfikacje gości, oznaczając ich "koralowymi", "perłowymi" i "diamentowymi". Każdy gość otrzymuje do swej dyspozycji osobistych kamerdynerów na cały czas pobytu. Pracują oni na zmiany, aby przez okrągłą dobę gość był otoczony osobistą opieką, m.in. przy ubieraniu i zarządzaniu posiadanymi bagażami. 

Hotel obsługuje gości wizyt państwowych, konferencje międzynarodowe i najbogatszych gości świata. Hotel dysponuje 302 pokojami "najbardziej luksusowego luksusu" ("deluxe luxury room") oraz 92 apartamentami. Hotel zatrudnia ok. 2000 pracowników, znających 50 języków świata. Na terenie hotelu znajduje się 17 sklepów międzynarodowych luksusowych sieci handlowych".
Po przeciwnej stronie ulicy, naprzeciwko Hotel Emirates Palace znajduje się zaś Etihad Towers. Z bliska wieże ciężko ogarnąć obiektywem aparatu. Wielkie, potężne, robią wrażenie. Z daleka też są interesujące zapewne wieczorem kiedy są oświetlone nabierają jeszcze ciekawszego wyglądu, ale tego nie miałem okazji sprawdzić. Podobnie jest z Hotel Emirates Palace.   





Upał w mieście doskwiera, ale poza centami handlowymi, czy cieniem jakiejś budowli odetchniemy również na przystankach komunikacji miejskiej. Te są zwyczajnie klimatyzowane. Generalnie przejazd w strefie miejskiej kosztuje 2 AED, a po za nią (np. na lotnisko) 4 AED. Przystanki są dość dobrze oznaczone, a rozkłady opisane. Fajnie byłoby dysponować jeszcze rozkładem jazdy z nr autobusów z mapką, aby wiedzieć gdzie i czym dojedziemy. Dobre ceny na komunikację miejską to nie jedyne co mnie zaskoczyło pozytywnie w Abu Dhabi. Podobnie się ma sprawa cen w markecie. Pół litrowa Coca-cola kosztuje 2 AED, a litrowa 3. Gotową kanapkę z żółtym serem i sałatką kupiłem za 1 AED, a za bardzo dobry jogurt ok. 400g zapłaciłem 2,60 AED. To praktycznie sporo taniej niż w Polsce. Market, zdaje się Carrefour był pełen klientów, głownie jednak pracujących w ZEA: Filipińczyków, Nepalczyków, osób z Bangladeszu itp. Tych przynajmniej udało mi się ustalić w krótkich konwersacjach przed marketem, gdzie towarzystwo wyleguje się w cieniu palm i ochoczo zagaduje :-) 
    

 Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) - Stadion Malab Muhammad ibn Zajid

 Pojemność stadionu wynosi 42 tyś. widzów. Na stadionie swoje mecze rozgrywa drużyna Al-Jazira
(Al-Jazira Sports & Culture Club)



Prawdziwą gratką na spacery czy jazdę rowerem jest aleja wzdłuż Abu Dhabi-Dubai Rd ciągnąca się wzdłuż brzegu z setkami wieżyczek (typu mała latarnia), które tworzą niepowtarzalny klimat zwłaszcza podświetlone o zachodzie słońca. Towarzyszą jej liczne miejsca wypoczynkowe (jak np. na zdjęciu po prawej) i ławeczki gdzie można delektować się widokiem, ale i zwyczajnie odpocząć. Przyjeżdża tu sporo osób z głębi miasta aby zasmakować tego spokoju, a nie rzadko spędzić nieco czasu z rodziną. Przepiękne miejsce w które włożono naprawdę sporo pracy, ale i w efekcie uzyskano prawdziwe arcydzieło. Bardzo mi się podobało, jak w krainie luksusu :-). Nie wiem jaka długa jest ta aleja, ale przeszedłem ją w całości i zdążyłem się porządnie zmęczyć. Moim ostatnimi celami z mapy miały być: meczet (Sheikh Zayed Mosque) i wielka budowla w kształcie muszli. Tak przynajmniej futurystycznie ukazano ją na mapie. 





Meczet faktycznie ogromny, rozświetlony, widoczny z daleka. Dotarłem tam już dość późno. Jako jedyny chętny do zobaczenia go z bliska wyraziłem chęć wejścia na teren na którym znajdował się obiekt. Ochroniarz stojący u bramy skontaktował się z kimś przez radio i w rozmowie słyszę (jeden turysta ? niech wejdzie) po czy pozwolił mi wejść na teren świątyni. Właściwie mnie zaskoczył bo byłem pewien, że odmówi. Podszedłem blisko (piękna w blasku setek lamp biała świątynia o ogromnej ilości różnej wielkości kopuł, prawdziwy majstersztyk) wszędzie tabliczki informujące o stosownym ubraniu. Mogłem się szybko przebrać ale ogromne zmęczenie i presja czasu jaka nade mną wisiała zdecydowały, że odpuściłem, zadowalając się oglądnięciem meczetu na zewnątrz. Choć nieco żałuje tej decyzji, bo ostatecznie zdecydowałem się na powrót na lotnisko taxi, choć pierwotnie planowałem autobus. Ale ten okazał się nie jeździ skąd myślałem i istniało realne ryzyko, że nie zdążę na samolot do Frankfurtu. A tego mimo że jest miło, fajnie i przyjemnie bym nie chciał. :-), Zapewne zdążyłbym wcześniej nacieszyć się wnętrzem meczetu. Liczne foty z tego obiektu w sieci ukazują jego prawdziwe piękno (niestety mój aparat za nim nie nadąża), a pewnie i liczy się fakt że to największy w kraju meczet, ósmy pod względem wielkości na świecie.


No, ale skoro jadę już taksówką, a wiem, że to niemal po drodze, poprosiłem szofera aby podjechał pod "muszlę" zrobimy kilkuminutową sesję i jedziemy dalej. Jak tylko wysiadłem z auta poczułem  jak naprawdę bolą mnie nogi. Z nieco zaciśniętymi zębami zrobiłem dosłownie 3 foty i poprosiłem na lotnisko. Taksiarz był co najmniej zdziwiony i pytał mnie jeszcze kilka razy czy aby na pewno zrobiłem zdjęcia, które chciałem zrobić. Swoją drogą "muszla" mnie kompletnie zaskoczyła i rozczarowała. To zwykły biurowiec o nieco innym kształcie. Nawet nie specjalnie podświetlony. Za kurs zapłaciłem właściwie tyle ile się spodziewałem (50 AED), ale to była dobra decyzja, w tym dniu lekko licząc pokonałem ok. 30 km piechotą. Nie jest to pewnie jakiś mega wyczyn ale jak dołożyć ok. 12 kg plecak i całodzienny powalający żar z nieba czuje się jak wyczynowiec. Byłem bardzo zadowolony jak na lotnisku celnik wbił mi pieczątkę wyjazdową z ZEA i dalej zdążyłem na samolot. Jedzonko, zimne piwo i sen do rana to coś czego trzeba mi było.  
  
Nie zdążyłem po raz kolejny nacieszyć się wypasionym systemem audio - wideo w Etihad. To jakby nie patrzeć dla mnie aktualnie nr jeden pośród linii lotniczych.
Sama dalsza podróż przebiegła bez problemów. Przylot do Frankfurtu rankiem, a 2 godziny później pociąg do Warszawy z przesiadką w Berlinie.
Stolicę ZEA oczywiście polecam. Zapewne bardziej futurystycznie i okazale prezentuje się Dubaj, ale jak Abu Zabi stanie komuś na drodze to też fajnie i warto zobaczyć to miasto, aby liznąć nieco luksusu (choćby wzrokiem) :-).   
Po 20 dniach podróży dotarłem do domu. Generalnie odwiedziłem 6 krajów, a trochę więcej miejscowości: Tallinn (Estonia), Sankt Petersburg, Puszkin i Petrohof (Rosja), Mińsk (Białoruś), Tokio (Japonia), Seul (Korea Południowa) oraz Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie). Przebyłem łącznie ponad 32 tyś. km (obwód równikowy Ziemi to 40 075,014 km). 
Mega, Mega udany wyjazd. Piękne miejsca, wspaniali ludzie, niecodzienne przeżycia, niezapomniane wspomnienia, a to udokumentowałem dwoma tysiącami zdjęć i nabyłem kolejne doświadczenie, którego nigdy nie zdobędziesz siedząc w domu.




przydatne / polecane linki:
--------------------------
http://www.abudhabiairport.ae/english/ Port lotniczy Abu Dhabi (AUH) (link)



orientacyjne koszty:
--------------------------
autokar A1 Port lotniczy Abu Dhabi - Centru Abu Dhabi - 4 AED
przejazd lokalnym autobusem - 2 x 2 AED
taxi nocne (miasto - lotnisko) - 50 AED
pociąg Frankfurt - Warszawa - 58 EUR


Więcej zdjęć z: Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie)