poniedziałek, 24 lutego 2014

Azja luty 2014 - zapiski z podróży

Dziś (niedziela, 2 luty) rozpoczynam podróż w nieznane ...

Realizuje plan na luty br. który obejmuje przede wszystkim podróż do Azji (Filipiny, Brunei, Malezja, Tajlandia, Hongkong i Makau). Zanim dolecę z Saudi Arabian Airlines do Manili mam jeszcze po drodze do zwiedzenia Luksemburg, Włochy (Rzym) i Watykan.  Plan podróży umieściłem w poście: http://mojeflagi.blogspot.com/2014/01/plan-podrozy-luty-2014.html (link)

Muszę przyznać, że choć bilety kupiłem pół roku temu to wciąż nie opuszcza mnie wrażenie, że czegoś nie przygotowałem, mogłem zrobić lepiej, czy też dokładniej. Kilka artykułów jakie czytałem między czasie dało mi nieco do myślenia. A to o kolei filipińskiej, które mają bardzo złą reputację tj. uchodzą za brudne, powolne i jedne z najniebezpieczniejszych na świecie: Chaos na torach w Manili (link). Czy też o stosunkowo niedawnych wyborach w roku 2010 - Manila raj czy piekło ?: http://www.dailymotion.com/video/xkt7o2_filipiny-koszmar-czy-bajka_travel (link). Czytałem też o niebezpiecznych lotniskach na świecie w ktorych stolica Filipin przodowała :-(.

 Jak w praktyce sprawdzi się mój plan, jak wygląda sytuacja w Manili obecnie itp., okaże się niebawem, jednak aby dojść do tego miejsca musiałem przebrnąć przez kilka "małych wyzwań" (czynności, których nie robię przy podróży po Europie). Są to przede wszystkim:

1. Szczepienia
- WZW typu A i B (w sumie 3 szczepionki; druga w odstępie miesiąca od pierwszej i trzecia 6 miesięcy po drugiej).
- Typhin Vi (dur brzuszny)
- Clodivac (Błotnica i tężec)

2. Ubezpieczenie (zdrowotne, bagaż i na życie)

3. Wzbogaciłem wyposażenie o:
- moskitierę, - Muge na komary, - Top sicret, - zapasowy telefon, - zakres leków, - power bank,

4. E-rejestracja indywidualnej podróży na stronce MSZ,

5. Szczegółowe wydruki informacji o placówkach dyplomatycznych, ściąga kursu walut z aplikacją na telefon, mapy off-line, ściąga strefy czasowe.

6. Sprawdziłem, zaktualizowałem loty Saudia, Cebu Pacific i Zest Air (bo zdarza się im nieco zmienić godziny lotów nie specjalnie informując, a te o których poinformowali uwzględnić w swoich planach. Zmiany dotyczyły 9 lotów na 15, w tym 3 od 2 do 4 godzin).  To samo dotyczy bazy hotelowej (tu gdzie się tylko pojawiły lepsze oferty zmieniłem na lepsze).

Lista jest zapewne dłuższa ale ograniczam się do tego co najważniejsze, no i nie wymieniam podstawowego wyposażenia aby nie zanudzić.
 
To, że nie zabieram w podroż bagażu rejestrowego było dla mnie od początku jasne, ale całkiem niedawno dowiedziałem się wczytując się w szczegóły, że mój bagaż podręczny powinien wynosić w przypadku Cebu Pacific Air w którym mam najwięcej lotów tylko 5 kg, a nie jak sobie zakładałem 7. To spora różnica więc musiałem dokonać niezbędnych korekt. Temat o tyle trudny, że podróżuje w dwóch skrajnych porach roku. W Polsce zima na całego, a w Azji lato :-)


W dzień wyjazdu karta micro SD w moim telefonie padła. :-( nie miała kiedy. Moje mapy i różne aplikacje przestały działać. W pośpiechu kupuje kartę i wgrywam wszystko od nowa. Na szybko zamieniam plecak na torbę i wyruszam do Krakowa. Przemyślałem sprawę, w Azji lato, gdzieś trzeba zrzucić zimową odzież, a w plecak już nic nie wejdzie. 


2014-02-02 KRAKÓW

W Krakowie zatrzymuje się blisko dworca w One World Hostel (nocleg ze wcześniejszym śniadaniem za 26 PLN). Fajne, po remoncie miejsce polecam. Spore obłożenie raczej przez obcokrajowców; Japonia, Korea, Portugalia i może Niemcy, ale mówili na cyku więc trudno powiedzieć :-).



2014-02-03 LUKSEMBURG



Następnego dnia rano transfer na katowickie lotnisko i lecę z Wizz Air (33,20 PLN) do Frankfurt Hahn. Stąd zaplanowałem "wycieczkę" do Luksemburga. Najtaniej można dojechać w 2 godz. z flibco.com (5 € w jedną stronę we wcześniejszej sprzedaży przez stronkę. Na miejscu 14 € w jedną i 20 € w dwie strony). Nocuje w Youth Hostel Luxembourg City. Choć najtańszy w mieście kosztuje aż 25 €. Luksemburg to miejsce, które warto zobaczyć, ale jednodniowy pobyt zaspokoił zupełnie moją ciekawość. 

Więcej zdjęć z: Luksemburg 



2014-02-04 RZYM

Za 3 € więcej nocuje w Rzymie, ale tutaj cena za 2 noce. Blisko dworca Termini w Freedom Traveler Hostel. Jest ok. Po małym spacerze w pierwszy dzień wypoczywam. Po pierwsze po południu zaczęło padać, a po drugie może nieco wyleżę prześladujące mnie od kilku dni przeziębienie, katar i kaszel.





Z całą pewnością do relacji notebook byłby lepszy na wszelkie zapiski i foty, ale mam to co mam, czyli morduje tableta. Będę tu zapisywał w skrócie informacje gdzie dotarłem i co widziałem, a relacje z poszczególnych miejsc ukażą się nieco później.

Więcej zdjęć z: Rzym (Włochy) 



2014-02-05 WATYKAN

Dzisiejszy cel to Watykan. Chyba, lepszego miejsca na krótką modlitwę za pomyślność wyprawy nie znajdę. Wstaje bez pośpiechu i zaczynam od "włoskiego śniadania", które serwowane jest w knajpce naprzeciw hostelu. Dobrze wyglądający rogalik i kawa lub / i herbata. Widok automatu do kawy złagodził nastrój, ale tylko do czasu kiedy to do kubka (takiego jak dawno temu kupowało się w kpl. ze szczoteczką do zębów) wlała się zwykła woda. :-) Prawie oniemiałem ze zdziwienia jako, że jak cappuccino to ponoć najlepsze we Włoszech. Zapytałem czy aby na pewno ta gorąca woda to tutejsze cappuccino, na co Pani otworzyła automat, potrząsnęła pojemnikami i zaserwowała czekoladę. Ponieważ obstaje przy swoim ponownie wybrałem cappuccino i dostałem ... mleko. No cóż, pewnie dziś automat ma swój humor, zobaczymy jutro. :-)

Najlepszym sposobem podróżowania po Rzymie (zwłaszcza jak się chce zobaczyć jak najwięcej w jeden dzień) jest bilet dobowy za 6 €. Ważny do godz. 24 w dniu skasowania. Taki też kupuje i udaje się na Plac Świętego Piotra. Mimo, że byłem tu już parę lat temu z dużą uwagą przyglądam się Bazylice, gdzie oczywiście tłumy. Wewnątrz jakby na nowo mnie zaciekawiła. Wychodząc na zewnątrz przepiękne słońce zapowiada udany dzień. I rzeczywiście taki był. Do blisko 17-tej odwiedzam kolejne atrakcje miasta, na które zawsze brakuje czasu.  Zaopatrzyłem się też w syrop na kaszel (mam nadzieje odpowiedni i pomoże, a nie zaszkodzi). W drodze powrotnej zaczyna padać. Pogoda więc jak na zamówienie. Kiedy potrzeba jest właściwa :-). No cóż, jutro już wszystko mi obojętne - wylatuje do Manili, Filipiny czekają.



Więcej zdjęć z: Watykan 



2014-02-06 RIYAD


Z Saudi lądujemy w Riyad (Arabia S.). Lot z Rzymu trwał 4 godz.uwzględniając strefę czasową (+2 godz) mamy 22:00. W strefie tranzytowej czeka mnie 6 h oczekiwania na lot na Filipiny. Wrażenia z lotu z Saudi bardzo pozytywne. Ciepły posiłek, kawa, woda soki i herbataoźnik zadbał też o wyposażenie, słuchawki, koc, szczoteczkę do zębów, czy opaskę na oczy. W strefie tranzytowej również otrzymałem prowiant. Nie jest źle :-). Kolejny lot będzie trwał ok. 7 godz. zatem 7 lutego o 18:00 dotrę na miejsce (uwzględniając z kolei 6 godz. różnicę czasową pomiędzy Riyad a Manila).



2014-02-07 MANILA (FILIPINY)



Przed godz. 18-tej czasu lokalnego ląduje w Manili. Samolot wewnątrz robi wrażenie. Wygląda jak małe kino. Zamiast 6 rzędów siedzeń (do jakich przywykłem) ma 10. Maszyna chyba nie pierwszej nowości, ale idzie jak burza, a obsługa bez zarzutu, pomocna. Dwa gorące posiłki pozwalają zapomnieć o potrzebie jedzenia na resztę dnia. No i gdzie nie spojrzeć siedzenia, a w nich indywidualne urządzenia multimedialne. Po odebraniu bagaży przez sympatyczną i pomocną parę z Polski, z którą miałem przyjemność przebywać razem od wylotu z Rzymu udajemy się do bankomatu, aby wyposażyć się w lokalną walutę. Pieniądze wypłaciłem (prowizja 200 PHP dolicza się automatycznie), a operator (Alior Sync) z automatu dla bezpieczeństwa zablokował kartę umożliwiając jej odblokowanie SMSem, co też czynię. Znajomi wybierają się na fajkę, a potem znikają. Chyba znaleźli pobliski hotel, który mają zarezerwowany. Heh, nie zdążyliśmy się pożegnać. Ja udaje się taxi do Makati, gdzie znajduje się moje lokum: MNL Boutique Hostel za 450 PHP. Niestety sam dojazd do tego miejsca trwa przeszło godzinę, a żółta taxi wlecze się w gigantycznym korku (praktycznie od lotniska po cel). Koszt przejazdu wg licznika 750 PHP (drożyzna). Taksiarz proponował wcześniej kurs bez licznika za 530 PHP, ale i tak wydawało mi się drogo i oczytany na forum uparłem się na licznik.

 Nie, nie to nie Paryż :-)






No cóż, jakieś doświadczenie zdobyte. Nikt nie mówił, że będzie tanio czy łatwo. Po zakwaterowaniu oczywiście spacer głównymi ulicami miasta. Jest już praktycznie mrok, ale nie mam jakiś obaw, ulice są pełne ludzi, chociaż jedna z tabliczek przy wejściu do Centrum Handlowego przy którym stoi ochroniarz informuje o zakazie wnoszenia broni do środka :-). No ale jak się okazuje to tu nic niezwykłego - standard.

Filipiny to ogromna ilość wysp (ok. 7107, z czego 880 zamieszkanych). Różnorodność krajobrazów i niezwykłe wręcz cuda natury od Czekoladowych Wzgórz na Cebu, przez tarasy ryżowe koło Banaue, do podziemnej rzeki (Underground River) na Palawanie zapiera wręcz dech w piersiach. Do  tej ostatniej się niebawem wybieram, ale wcześniej czeka mnie inna atrakcja, czyli tajemniczy Sułtanatu Brunei


2014-02-08 MANILA (FILIPINY)

Dziś tak jak zaplanowałem uderzam na przedmieścia miasta, aby zobaczyć jak żyją Filipińczycy zdala od wieżowców i wysokich zabudowań. W kolejne uliczki wchodzę z coraz większą ciekawością i zainteresowaniem. Czując na sobie wzrok spotykam się z dużą życzliwością mieszkańców, którzy jakby poprzez swój uśmiech, pozdrawianie, a niekiedy przybicie "piątki" informują mnie o swojej akceptacji. Tym bardziej mnie to ośmiela i dopinguje. Czym głębiej się zapuszczam, tym bardziej życie toczy się na ulicy. Mieszkańcy wykonują różne czynności dnia codziennego jak pranie, naprawa roweru, krzesła czy mycie się w miednicy w wąskich uliczkach wprost przed swoimi domami. W żadnym razie moja obecność ich nie peszy. Wiele z domostw oferuje jakieś usługi, drobny handel czasem zerkając zastanawiam się czym ? niekiedy są to jakieś wypieki, słodycze, jajka itp. Punkty te są okratowane jakby miały naprawdę coś wartościowego. W największej "ala" restauracji zasiadam na drinka. Pepsi musi wystarczyć :-), 0,25ml w butelce 7 PHP, na wyeksponowane jedzenie w garnczkach za ladą się nie zdecydowałem, a w zasadzie nie przełamałem. Zwyczajnie nie chcę kłopotu. Ani przez moment nie czułem się też zagrożony. Nastoletnie sprzedawczynie nieco zakłopotane - no cóż chyba nieczęsto zdarza się im ktoś obcy. Zdecydowałem się za to na filipińskie drożdżówki (5 PHP za szt) całkiem niezłe :-).

Filipińczycy są bardzo przyjaźnie nastawieni na turystów. I chyba każdy biały to dla nich americanos. Tak mówił o mnie chłopak, któremu podałem pieniądze za przejazd na lotnisko w ich wysłużonych przewiewnych limuzynach do których wsiada ile osób chce. Przejazd  z lokalsami to tylko 8 PHP i pomyśleć, że za taxi dałem 750. Nieco wcześniej wybrałem się na lotnisko, bo nie mam zupełnie doświadczenia, co i jak i jest to pierwszy lot międzynarodowy wewnątrz Azji z Cebu Pacific: Manila - BSB Brunei. Jak się okazuje bardzo dobrze bo odprawa trwa i trwa. Najpierw w automacie wydrukowałem ? No właśnie nic poza informacją, że jestem pasażerem z którą kieruje się do okienka gdzie dokonują odprawy. Staję w jednej z kilku kolejek niby najmniejszej a i tak zeszło ponad godzinę. Miło, że nic nie ważą. Sprawdzilłm mam 8 kg, a można 5. Później kieruje się do celnika, który sprawdza paszport i wbija pieczątkę wylotową. Wcześniej nie zapomnieli o opłacie wylotowej i kasują 550 PHP. Krótki spacer do gate, zakupy płynów i grzecznie czekam na swój nocny lot do Brunei aktualizując zapiski z podróży. 



2014-02-09 BANDER SERI BEGAWAN (BRUNEI)


przeniesiono do posta:
http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/bander-seri-begawan-brunei-darussaleam.html#more (link)

Więcej zdjęć z Bandar Seri Begawan (Brunei Darussalam)



2014-02-10 LABUAN & KOTA KINABALU (MALEZJA)


przeniesiono do posta:
http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/labuan-kota-kinabalu-malezja-azja-2014.html#links (link)

Więcej zdjęć z: Labuan & Kota Kinabalu (Malezja)



2014-02-11 Z MALEZJI DO TAJLANDII

Dzisiejszy dzień jestem w podróży.

Najpierw przed południem opuszczam Kota Kinabalu liniami Zest Air, aby ponownie odwiedzić Manilę, a następnie z Cebu Pacyfic mam lot do Bangkoku w Tajlandii. Odprawa zarówno jeśli chodzi o jednego, jak i drugiego przewoźnika przebiegła bez problemu. Nikt nie ważył bagażu i nie biadolił, a obsługa bardzo miła i pomocna. W Manila wylądowałem na Terminalu 2, a wylatuje z Terminala 3, ale trzeba dodać, że jeśli podróżujesz tranzytowo przez lotnisko Manila przewożą free pomiędzy terminalami co jest miłym zaskoczeniem, bo i odległość jest dość spora. Opłata wylotowa międzynarodowa bez zmian 550 PHP. Zaniepokoiła mnie ponownie moja karta debetowa Alior Sync, która zadziałała przy drobnej płatności za jedzenie na lotnisku, ale nie chce wypłacić mi pieniędzy z bankomatu mimo, że pokazuje stan na karcie dodatni. Nie mam pojęcia dlaczego, potwierdza się tylko, że trzeba być ciągle przygotowanym na niespodzianki bez, których życie nie byłoby tak barwne. Dobrze, że poprzednio wybrałem więcej pieniędzy bo teraz miałbym problem. Nie opłaca się, też w ogóle płacić kartami na Filipinach, bo naliczają jakieś dziwne opłaty od transakcji. Mogę też śmiało zaprzeczyć (bo takich opinii czytałem najwięcej) jako, że lotnisko w Manila jest brudne i niebezpieczne. Kompletnie mi to nie pasuje, widząc tu niezwykłą dbałość o porządek i liczne służby porządkowe, co oczywiście cieszy.


2012-02-12 BANGKOK (TAJLANDIA)



przeniesiono do posta:

http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/bangkok-tajlandia-w-kraju-tajow-azja.html#links (link)

Więcej zdjęć z Bangkok (Tajlandia)



2014-02-14 PUERTO PRINCESA (FILIPINY)


przeniesiono do posta:
http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/puerto-princesa-filipiny-underground.html#links (link)

Więcej zdjęć z: Puerto Princesa (Filipiny)



2014-02-18 - Z Puerto Princesa do Manila

Mała opóźnienie gospodarzy. Śniadanie podają o 6:30, to akurat mnie ucieszyło, przynajmniej zrobiło się całkiem widno. Do 11-tej wymeldowanie, zatem nigdzie się nie spieszę. Opuściłem pokój, zostawiłem bagaż i wyruszyłem na miasto, w kierunku którym jeszcze nie byłem. Nowe rejony, ale scenariusz ten sam. Foty, uśmiechy, wymiana rzyczliwych spojrzeń.

Jedno co mnie dziś uderzyło to 4 osobowa grupka dzieciaków na jednej z uliczek. Pozostawione same sobie zbierają butelki. Chętne do pozowania i oczywiście ciekawe efektu. Jeden z chłopców wziął mnie za rękę i zapytał czy dam mu pieniądze na jedzenie. Trochę mnie zaskoczył, bo w Puerto Princesa nie spotkałem się z takim zachowaniem. Odpowiedziałem, że jeśli na jedzenie, to ok, ale nie dam Ci pieniędzy tylko Ci kupię. Choć sam nie wiem czy zrozumiale powiedziałem, reakcja była natychmiastowa. Chłopiec rzucił jakieś hasło i natychmiast cała czwórka przebiegła przez ulicę do najbliższego sklepu. Słowo się rzekło, więc podszedłem wybrać coś wg mnie interesującego (największe batoniki jakie były w sklepie). Wydawało mi się, że dzieci się ucieszą podczas, gdy chłopiec zrobił smutną minę i przecząco pokiwał głową.

Trochę konsternacja, chciałem przecież dobrze. Pytam więc, co chcesz ? Bez chwili zastanowienia chłopiec wskazał na największą miskę zupy jaka była w sklepie (Czego jak czego, wyboru zup nie brakowało). Wówczas dopiero zapaliła mi się zielona lampka .... dzieciaki są zwyczajnie głodne! Kupiłem tę zupę oczywiście całej czwórce, a radości nie było końca. Natychmiast otwierały opakowania i prosiły o zalanie wodą. Muszę przyznać nieskromnie, że byłem z siebie dumny, patrząc na wielkie szczęście dzieciaków, którym zaoferowałem tak niewiele. Schronienie przed słońcem znalazłem na niewielkim zielony skwerze przed siedzibą władz Puerto Princesa. Wyleżałem się na jednej z tutejszych ławeczek do bólu, po czym czas na obiad. Powoli przyzwyczaiłem się do tutejszych "stołówek". Ok. 20 garnczków wystawione na stole, a potencjalnie zainteresowani przechodzą, zaglądają pod pokrywki i kupują, albo nie. Na miejscu lub na wynos. To dość widzę popularny sposób stołowania się. Co ciekawe, wszystkie te potrawy i zupy pakują w zwykłe woreczki foliowe i nawet część napojów sprzedają w takich opakowaniach, choć głównie na ulicy w sklepie też takie widziałem. Jak się to nie leje ? .. :-)

Po odebraniu bagażu udaje się na lotnisko. W Puerto Princesa opłata wylotowa (międzynarodowa) jest wyższa niż w Manili i wynosi nie 550, a 700 PHP. Za krajową trzeba zapłacić 100 PHP. Czy to dużo, czy mało nie wiem. Lecąc z Cebu do Puerto Princesa (lot krajowy) nikt nie pobierał żadnej opłaty.
Z terminalu krajowego skorzystałem z darmowego transferu na terminal 3 (międzynarodowy). Jak już pisałem terminal jest czysty, zadbany i bezpieczny. Dość wygodnie i w spokoju przespałem kilka godzin i po odprawie bladym świtem oczekuje na samolot Cebu Pacific na lot do Hongkongu. 



2014-02-19 LANTAU ISLAND & KOWLOON CITY


2014-02-20 HONGKONG - Viktoria Peak spełniam marzenie


przeniesiono do posta:
http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/hongkong-chiny-rzut-okiem-ze-wzgorza.html#links (link)

Więcej zdjęć z Hongkong (Chiny)



2014-02-21 MACAU


przeniesiono do posta:
http://mojeflagi.blogspot.com/2014/02/makau-chiny-w-swiecie-kasyn-azja-2014.html#links (link)

Więcej zdjęć z: Macau (Chiny)



2014-02-22 MANILA

Noc spędziłem na lotnisku. Cicho i spokojnie, można podładować sprzęt i wyspać się tak jak ja na 3 krzesełkach lub w wersji "box" na kartonach które przedsiębiorczy podróżni tu naprzynosili. W strefie, którą wybrałem na nocleg dodatkowo porządku pilnował strażnik skrupulatnie notując kto wchodzi do tego wydzielonego obszaru (choć mnie nie zanotował, może dlatego że byłem jedynym białym). Wczesnym rankiem złapała mnie już bezsenność, którą wykorzystałem na uzupełnienie zapisów na blogu. Tuż przed moim opuszczeniem tej strefy i lotniska zjawiła się bardzo liczna grupa dzieciaków z Palawanu ubrana jednakowo w zielono żółte stroje. Najpierw nieśmiało  i z nieufnością podchodzili do miejsca wokół którego siedziałem, a jak gestem rąk pokazałem, że mogą usiąść obok mnie (w końcu nie gryzę: chyba) tak się zadomowiły, że nie bardzo miałem pole manewru na poruszanie się. Nawet jedna z dziewczynek wykorzystała mój bagaż, jako zagłówek, a jak zdecydowałem się opuścić to miejsce musiałem bardzo uważać, aby kogoś nie nadepnąć :-). Z lotniska do miasta dotarłem lokalnym busem (20 PHP), a dalej tutejszym Jeepem i pieszo.

Obiekt Pink Manila Hostel to wysoki budynek z którego z każdej strony możemy spoglądnąć na miasto. Fajna atmosfera i ekstra warunki na spędzenie choćby wieczoru na tarasie przy małym podświetlonym basenie i widoku na oświetlone miasto z San Miguel w ręku :-). Tego dnia wcześniej odwiedziłem mury starego miasta Manila w sąsiedztwie których zlokalizowano pole golfowe, a w oddali widać parę ciekawych obiektów jak choćby Muzeum Manila. Na kilku placach gdzie zwykle znajdują się jakieś pomniki sporo mieszkańców i turystów. Miasto w centrum  nie przypomina jego biedniejszych dzielnic choć znajdziemy tu także żebraków, bezdomnych i zaśmiecone miejsca, o których jakby ktoś zapomniał. Już o zmroku powracam lokalnym bardzo powszechnym i tanim środkiem transportu (taki wydłużony jeep) do który nie ma żadnego rozkładu jazdy, wsiada się gdzie popadnje (na środku skrzyżowania też nie stanowi problemu), nie ma drzwi, a w oknach oczywiście nie ma szyb, aby sprawnie działała naturalna klimatyzacja :-).

Na przedniej szybie kierowca wiesza (i zdejmuje tabliczki z miejscami do których jedzie), a ogólne kierunki zwykle umieszczone są na bokach pojazdu. Dodatkową informacją, że odjeżdża pojazd w określonym kierunku serwują "samozwańczy kierownicy ruchu" którzy w tzw. bazach  / przystankach wykrzykują dokąd właśnie można pojechać. Pojazd zwykle czeka aby zebrać więcej pasażerów  (ile się zmieści), chyba, że przez dłuższy czas nie ma chętnych. Kierownicy ruchu wynagrodzenie otrzymują od kierowców w formie drobnych datków i tak biznes działa. Koszt przejazdu zależny jest od od odległości (płaciłem od 8 do 12 PHP za kurs). To zdaje się mniej niż jedna złotówka. Za jazdę trójkołowcem napędzanym siłą mięśni nóg w drodze do hostelu zapłaciłem 50 PHP (i dałem 10 extra zaznaczając, że to na ciastko dla może dwulatka, bardzo grzecznego chłopca, którego ojciec zabierał do pracy ze sobą). Nie pamiętam ile kosztował fryzjer w latach mojego dzieciństwa, bo na pewno był relatywnie tańszy niż dzisiaj, ale myślę, że w Manila raczej nie przepłaciłem za tę usługę (40 PHP / 2,80 PLN). :-)


2014-02-23 MANILA
Dziś w Manila bardzo ciepło (jak zwykle), ale lekko zachmurzone, słońce próbuje przebić się przez chmury. Gotowy do powrotu uzupełniam ostatnie zapiski i spożywam przepyszną filipińską zupę z warzywami, mięsem i makaronem, a wszystko przyprawiane wyciśniętym sokiem limonki. Poezja dla podniebienia. Przy tym delektuje się krajobrazem jaki roztacza się z tarasu Pink Manila Hostel, a od początku jak podano mi danie (100 PHP) asystuje mi przebiegły kot, z którym dopóki się nieco nie podzieliłem nie dał mi spokojnie zjeść :-). Popijając San Miguel "przewijam w głowie kartki z kalendarza" wspominając kraje i miejsca, które odwiedziłem, towarzyszące temu emocje, a przede wszystkim WSZYSTKICH życzliwych ludzi, których miałem przyjemność spotkać / poznać / zaprzyjaźnić się.


Z Filipin, kraju, który ma tyle przeciwności, ale tak serdecznych mieszkańców chciałem podziękować i pozdrowić przyjaciół i wszystkich tych, którzy w różnej formie mnie wspierali wswoje opinie i poglądy. Z radością, że wyprawa się powiodła, ze smutkiem, że opuszczam już Azję i nadzieją, że tu powrócę dokonuję mój ostatni wpis przed powrotem do Polski. No i muszę kończyć bo: czas zbierać się na lotnisko, a w dodatku kot powrócił i znowu coś chce :-)

Więcej zdjęć z: Manila (Filipiny) 



2014-02-24 Powrót

Po 35 godzinach od opuszczenia ostatniego zakwaterowania (Manila Pink Hostel) z "małą przygodą" (omal nie spóźniłem się na samolot powrotny) dotarłem do domu.