wtorek, 11 marca 2014

Ankara (Turcja) - Demonstarcja siły na ulicach Ankary - Marzec 2014'

Przed 18-tą czasu lokalnego wylądowałem na lotnisku w Ankarze. Międzynarodowy port lotniczy (ESB) położony 28 km na północny wschód od Ankary. Obsługuje go przewoźnik autobusowy Havaş Shuttle. Dość szybko znalazłem się w autobusie miejskim linii 422, który za 5,25 TL w 30 min dowiózł mnie blisko poszukiwanego miejsca gdzie mam zarezerwowany (6 os.) pokój. Najpierw jak dojechać do centrum wytłumaczył mi pomocny pan w Informacji na lotnisku. Otrzymałem mapkę i broszurki informacyjne o Ankarze. Później w autobusie otrzymałem wskazówki o mieście od życzliwego starszego Turka, który dość dobrze mówił po angielsku, a następnie również Turek (może miał ze 20 lat) pomógł dotrzeć mi do hostelu, ponieważ mieszkał w pobliżu (Kizilayi), a kiedy szliśmy główną ulicą zdarzyła się niecodzienna sytuacja, która w całości zdominowała mój pierwszy wieczór w stolicy Turcji.
 
Plac Kizilay

Dzisiejsze zajścia w Ankarze i nie tylko wynikają ze zdarzenia przed kilku miesięcy. Można przeczytać o nich w wiadomościach na Wirtualnej Polsce (link). Poniżej krótki cytat z artykułu:  
 
"Już we wtorek na ulice ok. 30 miast w całej Turcji wyszły tysiące manifestantów".
 
"Śmierć 15-letniego Berkina Elvana po trwającej dziewięć miesięcy śpiączce wywołała gwałtowne demonstracje antyrządowe na około dwa tygodnie przed wyborami samorządowymi w Turcji. 

Chłopiec w czasie zeszłorocznych protestów antyrządowych w Stambule został przypadkowo uderzony w głowę pojemnikiem po gazie łzawiącym, kiedy wyszedł z domu po chleb. Kilka dni temu media tureckie poinformowały, że stan Berkina jest krytyczny".

"Berkin Elvan zmarł we wtorek rano w szpitalu w centrum Stambułu. Przed śmiercią chłopiec, który został przypadkowo uderzony w głowę pojemnikiem po gazie łzawiącym, kiedy wyszedł z domu po chleb, był w przewlekłej śpiączce. Kilka dni temu media tureckie obiegła wiadomość, że stan Berkina jest krytyczny i że waży on już tylko 16 kilogramów (jego prawidłowa waga wynosiła 45 kilogramów). Chłopiec zmarł po 269 dniach śpiączki".

"Turecka policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych, by rozpędzić tłumy protestujące przeciwko rządowi Recepa Tayipa Erdogana. Demonstranci obwiniają władze o śmierć 15-latka zranionego w głowę podczas zamieszek w Stambule w czerwcu ub.r".

 



… nagle za naszymi plecami oraz z bocznej ulicy pojawił się liczny tłum, który biegnie w naszą stronę.

Trochę byłem zdziwiony i zatrzymałem się zastanawiając się o co chodzi, ale kiedy Turek zdecydowanym ruchem złapał mnie za ramie i zaczął również biec - zrozumiałem, że to coś poważnego. Chłopak ani słowa nie znał po angielsku, ale dwoił się i troił abym coś zajarzył. Z pewnością chodzi (jak zwykle) o politykę. Pojawiły się też pierwsze małe barykady, porozrzucane i zapalone śmieci, rozbite uliczne reklamy świetlne, aż w końcu usłyszałem strzały i zobaczyłem rozlegający się dym. To bez wątpienia nie są ćwiczenia. Gaz szczypie najpierw atakując nos, a po chwili pojawiają się łzy. Turek też płacze więc nie jestem odosobniony. Do hostelu prowadzi mnie nawigacja Sygic pokazując, że jest mniej niż 500 m, ale w kierunku gdzie chcę podążać nie bardzo można.

Turek chyba dostrzega moją bezradność i przeprowadza mnie sprawnie bocznymi uliczkami i po chwili znajdujemy się przed bramą hostelu. Byłem mu bardzo wdzięczny bo wiem, że zboczył z drogi do domu specjalnie, aby mi pomóc, ale gwałtowne ruchy na ulicy zmusiły nas do błyskawicznego pożegnania, … chłopak pobiegł dalej. Ja wbiegłem do hostelu nieco zapłakany, ale nie zrobiło to żadnego wrażenia bo takich osób było więcej. Dziś tu taki dzień :-) Po kilku minutach sytuację obserwowałem już z balkonu hostelu. Przejeżdżające wozy opancerzone rozbijające powstające barykady, lejąca się woda z armatek wodnych, grupy policjantów z tarczami przeciwko małym grupkom rozwścieczonych demonstrantów rzucających kamieniami, kostką w kierunku pojazdów, uciekający tłum, starzały i w końcu …. gaz w powietrzu. Już wiem, że tego wieczora zwiedzania miasta nie będzie. Mimo, że o godz. 22:00 wydaje się być już spokojnie (widać tylko wszech obecne zniszczenia) zdecydowałem się raczej coś napisać niż spacerować, ochota na spacer mi odeszła, a w końcu po co kusić los (w oddali wciąż słychać pojedyncze huki). W mieście spędzę dwa dni, jutro zapewne będzie … inaczej.


 Strzelający policjanci pociskami z gazem łzawiącym

Unoszący się gaz łzawiący pod oknami Deeps Hostel

Pozostaje tylko rzec: Welcome to Ankara.


Drugiego dnia postanowiłem zobaczyć starą część Ankary. Tym miejscem jest wzgórze na którym położona jest Cytadela. (zdala od centrum, gazu i oglądania się za siebie). Wypytałem jak dojechać do Cytadeli w Ankarze, znalazłem przystanek i .... czekam i czekam, a tu nic. Autobus zdaje się 188 nie przyjechał. Ani w ciągu pierwszej godziny ani drugiej. Moja cierpliwość się skończyła. Zapewne ma to związek z utrudnieniami komunikacyjnymi w mieście spowodowanymi demonstracjami. Niektóre pojazdy są czasowo kierowane na inne ulice, ale bądź mądry i dowiedz się gdzie tu stanąć aby pojechać. Postanowiłem pokonać drogę pieszo, jako że pogoda w sam raz na długi spacer. Przy okazji mogę zawsze coś więcej zobaczyć niż za okien autobusu, tak więc są plusy, a przynajmniej staram się je odszukać.








 





A to już droga do Cytadeli. Na wielu odcinkach trwaja prace remontowe, niewielka cześć jest już odnowiona, a znaczna cześć czeka na swoją kolej. Trzeba tu zdaje się bardzo dużych pieniędzy, aby to miejsce nabrało wyglądu godnego swojemu położeniu, bo widoki z samej góry na miasto wręcz bezcenne. Po drodze mieszkańcy sprzedają często swoje wyroby rzemieślicze, sporo sklepów i sklepików z pamiątkami. Mimo nienajlepszego wyglądu z jednej strony na zniszczenia wskutek upływu czasu i zaniedbań, a  z drugiej na trwające prace remontowe miejsce to bezwzględnie warte jest odwiedzenia.



Generalnie czym wyżej, tym stan zabudowy coraz gorszy







Na samym wierzchołku wzniesienia ujrzymy zachowane Bizantyjskie mury obronne z cytadelą (Ankara Kalesi). Sięgając do historii dowiemy się, że budowę cytadeli rozpoczęto przez Galatów,ona przez Rzymian. W okresie bizantyjskim oraz Imperium Ottomańskiego przeprowadzano renowacje i przebudowy. Sama cytadela i jej okolice są najstarszą częścią miasta. W pobliżu znajduje się teatr rzymski. Na terenie teatru nadal prowadzone są prace archeologiczne. Tuż pod murami spotykam nastolatka, który mieszka w tym miejscu, a na podwórku ćwiczy, a przyjaznym gestem zapraszają do poboksowania :-). 






 Zoom aparatu przybliża jak wygadają liczne budynki na sąsiednich wzniesieniach


Pozostaje tutaj nieco dłużej, bo mimo powszechnie widocznej biedy, licznych zaniedbań, zdarzeń historycznych, które doprowadziły do statu taki jaki jest - to niezwykle interesujące miejsce. Jestem przekonany, że kiedy zostanie doprowadzone do aktualnych standardów, będzie odwiedzane przez niezliczone rzesze turystów.

Powrót do centrum mimo, że praktycznie nie widzę, aby cokolwiek działo się niedobrego ponownie przypomina mi jak moje zmysły działają na gaz. To chyba ulubiona zabawa tutejszej policji, bo brak racjonalnego wytłumaczenia nadużywania tego typu środków.

No cóż, z Ankarą rozstaje się następnego dnia rano nieco obawiając się problemów z wydostaniem z miasta (bowiem przystanek lotniskowy znajduje się na głównej drodze tuż przy placu Kizilay) wychodzę nieco wcześniej. Na szczęście bez problemu po kilku minutach widzę zbliżający się autobus linii 422, który zawozi mnie bezpośrednio na lotnisko. Teraz czeka mnie dwa loty.
1. Ankara - Istambuł, 2. Istambuł - Tirana. Stolica Albanii to kolejne miejsce na mapie mojej podróży. 



Orientacyjne koszty:
--------------------------
Pegasus Nikozja (ECN) Cypr - Ankara (ESB) - Turcja) - 76 PLN
Autobus linii 422 z / na lotnisko - (2x5.25) TRY
Deeps Hostel (2 noclegi) - 24 EUR


Polecane linki, źródło info: