niedziela, 16 marca 2014

Podgorica (Czarnogóra) - Montenegro na jeden dzień - Marzec 2014'





Czarnogóra - leży na wybrzeżu Morza Adriatyckiego i graniczy z Serbią, Kosowem, Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną oraz Albanią. Właśnie z Tirany w Albanii przedostaje się do jej stolicy.
Podgorica swoją wielkością nie powala, a nieliczne "atrakcje" jakie tam możemy spotkać można spokojnie obejść w jeden dzień (mnie zajęło 3 godziny, być może coś mi umknęło). Taki też pobyt zaplanowałem w tym mieście. Nocleg w Montenegro Hostel Podgorica (link) to koszt 6 EUR. Tanio, czysto, blisko dworca autobusowego, z którego będę wyruszał dalej zmierzając do Sarajewa w Bośni i Hercegowinie.

Jednak zanim dotarłem do Podgoricy "zafundowałem sobie" po drodze małą wycieczkę krajoznawczą. Autobusy do Podgoricy z Tirany wyruszają z pod budynku "Logos" Uniwersytet usytuowanego na drodze wylotowej do Shkodër (Albania), gdzie można się przesiąść, aby dalej dostać się do Podgoricy, raczej chyba taxi, bo busów na tej trasie nie widziałem. Pierwszy kurs do Shkodër startuje o godz. 7:00, odległość do pokonania to 95 km, a koszt to 300 LEK. Wybierając się na ten kurs nie uwzględniłem zmiany czasu (godzina do tyłu), która nastąpiła po przylocie z Turcji. W samej Tiranie tego nawet nie zauważyłem, bo nigdzie na konkretną godzinę się nie wybierałem. Zresztą odkryłem to dopiero w Podgoricy, kiedy szykowałem się na wyjazd do Bośni i Hercegowiny :-).
Stąd, przybyłem na przystanek pod uniwersytet nie z 30 min zapasem czasu a z 1,5 h. Tak na oko coś mi nie grało, bo było zbyt pusto, no i nikogo chętnego do podroży. Widok turysty z bagażem powoduje, że Albańczycy chętnie zabierają "na okazję" (oczywiście nie za darmo). Najlepiej się umówić na konkretną kwotę, bo o ile od tubylców biorą ile da, to przy obcokrajowcach otwiera im się wyobraźnia i palce zamiast np. 3 stówek pokazują pięć. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Trzech kolejnych kierowców za podwiezienie zażyczyło sobie 500 LEK. Ostatecznie skorzystałem z kolejnego auta, którego kierowca zadowolił się kwotą 400 LEK (12 PLN) przygotowaną wcześniej co znacznie ułatwia komunikację.

Po drodze nieustannie ciągnie się pasmo górskie, które o poranku przy wschodzącym słońcu wygląda przepięknie wprowadzając w pozytywny nastój. Sam wjazd do Szkodry (Shkodër) pobudził u mnie potrzebę robienia fotek, bo na zboczu góry przy wjeździe do miasta po drodze zobaczyłem fajnie wyglądający zamek. Widząc łatwość z jaką podróżuje się po tych terenach postanowiłem wrócić w to miejsce i oglądnąć zamek z bliska, bowiem do Podgoricy mam tylko ok 65 km, wyszedłem z założenia, że jakoś się dostanę, zwłaszcza że jest rano.

Skorzystałem z jedynej taxi jak stała na rondzie, na którym wysadził mnie kierowca. Taxi okazała się bardzo leciwym Audi, podobnie jak kierowca. "Taksiarz" zażyczył sobie za kurs do stolicy Czarnogóry 10 EUR, a ja zgodziłem się jednak z zastrzeżeniem, że wrócimy się na obrzeża miasta oglądnąć zamek. Tak też się stało i po paru minutach moje oczy ujrzały względnie z bliska budowle. Niestety zamknięta na 3 spusty (poza sezonem). W sezonie wstęp 200 LEK jak informuje napis na bramie, pod którą mimo zakazu wjechał mój kierowca. Tu zatankował (wlał pół butelki benzyny, która woził w bagażniku). Zapaliła mi się wówczas czerwona lampka jak on dojedzie na tych oparach do Podgoricy ?  Czułem, że coś kombinuje.

Nie chciałem patrzeć jak będzie cofał na tej wąskiej ścieżce i ze skarpy zszedłem na piechotę, ale ku mojemu zdziwieniu auto zjechało przodem (jak on tam zawrócił nie mam pojęcia). Za kierownicą sobie radził :-), tzn bez uszczerbku na zdrowiu łamał wszelkie zasady ruchu drogowego (jakie przy najmniej u nas obowiązują). Ale podróż nie trwała długo. Po drugiej stronie miasta, gdzie znajdowało się sporo taksówek oznajmił, że tutaj mogę się przesiąść w koleją taksi i dojadę do celu. Dobry żart bo jeszcze chciał pełną ustaloną kwotę. Dostał 3 USD i 200 LEK (jako napiwek, bo mi zbywały). Uznałem, że to i tak dużo jak na te parę km.

No cóż, nie był zadowolony, ale ja też bo nie lubię jak ktoś kombinuje. Kolejny taksiarz zawołał 25 EUR za kurs do Podgoricy, a potem zszedł do 15. Uznałem, że to stanowczo za dużo (no chyba że ktoś podróżuje w kilka osób) i nie skorzystałem z żadnej propozycji. Udałem się na obrzeże miasta skąd zabrałem się "okazją" do Tuzi w Czarnogórze (małe 4 tyś. miasteczko jakieś 10 km od Podgoricy). Ponad 50 km trasa kosztowała mnie 2 EUR, a dalej z Tuzi do Pogoricy 5 EUR. Całość trasy (160 km) z Tirany do Podgoricy pokonałem dość szybko za 600 LEK, 3 USD, 7 EUR co daje ok. 55 PLN. Może nie jakoś najtaniej (nie jest to cena na miarę Polskiego Busa), ale doświadczenia podczas podróżowania w takiej formie bezcenne, a ostatni kierowca z którym podróżuje podwozi mnie pod sam hostel.

Tu poznaje młodego chłopaka z Indii oraz starszego z Holandii, którzy dzielą ze mną 4 os. pokój. Nie zapamiętałem imienia, ale młody człowiek z Indii był niezwykły, a przynajmniej mnie zaintrygował. Podróżował przeważnie z uczelni gdzie się da i był bardzo komunikatywny. Moje braki z angielskiego uzupełniał językiem rosyjskim, a i zdarzało się, że i polskim. O podróżowaniu po naszym kraju wiedział więcej niż ja, a promocje weekendowe PKP miał w jednym palcu. Mimo, że odwiedził mniej krajów ode mnie jego paszport składał się z 4 zszytych ze sobą dokumentów (jak mówił dla celów emigracyjnych dobrze mieć wszystkie przy sobie). Kiedy zapytałem o to czy zapisuje gdzie i kiedy podróżuje w jakiś sposób - wyciągnął notes w którym z dużą starannością wpisane były daty, linie lotnicze nr rezerwacji i inne ważne notatki dotyczące w jaki sposób i gdzie podróżował. Notes zrobił na mnie duże wrażenie, a jak powiedział, że to jego siódmy ...... no to wielki szacun. Przeszło godziną pogawędkę przerwała potrzeba wyjścia na sympozjum, które miał na mieście, a gdy zapytałem kiedy wróci, wychodząc zażartował: ... czasem te sympozja studenckie trwają długo, zwykle trudno przewidzieć. Kiedy opuszczałem hotel następnego dnia rano jeszcze nie powrócił, zapewne wykłady trwały nadal :-).


Zwiedzanie miasta rozpocząłem od Wieży Zegarowej (powyżej). Zajęło mi to 3 godziny. Żartując mówię, że może dlatego tak długo, bo robiłem foty po drodze :-). Oczywiście to kwestia tego co kogo interesuje, bo jak się uprzeć miasto ma kilka fajnych miejsc do zobaczenia. Później Stary Most i okolica (to chyba najciekawsze miejsce jak dla mnie w Podgoricy. Szkoda, że tyle śmieci wszędzie, bo miejsce nieco traci na swoim uroku. 
Podgorica to największe miasto w Montenegro (ok. 150.000 mieszkańców). Miasto i jednocześnie stolica Czarnogóry to jedno z najmłodszych krajów w Europie. Przez miasto płynie kilka rzek: Zeta, Moraca, Ribnica, Cijevna oraz Sitnica. Stąd pewnie parę miłych dla oka mostów.
  
 



















Podgorica: Millennium Bridge



Podgorica: Sulltan Murat Meczet

Następnego dnia czeka mnie kolejna podróż. Rankiem z pobliskiego dworca udaje się na autobus do Sarajewa, stolicy Bośni i Hercegowiny.





Orientacyjne koszty:
--------------------------
"autostop" Tirana - Szkodra 400 LEK
"autostop" Szkodra - Tuzi 200 LEK, 3 USD, 2 EUR
taxi - Tuzi - Podgorica 5 EUR
Montenegro Hostel Podgorica - 6 EUR


Polecane linki
http://podgorica.lovetotravel.pl/ (link)


Więcej zdjęć z: Podgorica (Czarnogóra)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dodaj komentarz